Ciąg dalszy "afery alkoholowej". Trener zostaje, zarząd podał się do dymisji

Niespodziewany zwrot sytuacji w ŻKS Ostrovia Ostrów Wlkp. Trener Marek Cieślak, badany po meczu z Lokomotivem Daugavpils alkomatem, zostaje w klubie. Do dymisji podał się zarząd klubu.
Po meczu doszło do skandalu, bo policja na wniosek jednego z członków zarządu klubu (jak twierdzi rzeczniczka policji w Ostrowie Wlkp. Małgorzata Łusiak) przebadała alkomatem trenera Marka Cieślaka. Badanie wykazało 0,51 mg alkoholu/litr czyli 1 promil.
Szkoleniowiec (jednocześnie trener reprezentacji Polski) tłumaczył się, że po meczu wypił kieliszek bimbru w towarzystwie trenera Lokomotivu, stąd pozytywny wynik badania. Po meczu do internetu wyciekło nagranie, autorstwa p. Marka Radziszewskiego na którym widać, jak członkowie zarządu klubu zarzucają trenerowi picie alkoholi w jednym z barów do godziny 3 nad ranem w dniu meczu.
Na nagraniu widać i słychać ostrą wymianę zdań między trenerem i jego przełożonymi:
Marek Cieślak: A widziałeś jak piłem?
Zbigniew Warga: Tak.
M.C.: Kiedy?
Z.W.: W Werandzie. Do 3 rano.
W tym momencie na filmie pojawia się prezes klubu Mirosław Wodniczak, który z daleka już krzyczy do trenera:
M.W.: Ty pijaku! Jesteś skończony, k...a, pijaku jeden skończony jesteś! (...) Jesteś skończony jako trener! Frajer jesteś! Szmata! Złotówa jesteś i nic więcej.
Prezesa Wodniczaka od szkoleniowca odciągają pracownicy ochrony. W poniedziałek wieczorem wydawało się, że sprawa zostanie załatwiona polubownie - strony wydały wspólne, pojednawcze oświadczenie.
Po wycieku nagrania z awantury w garażu zarząd ŻKS podał się do dymisji. Na stronie internetowej klubu pojawiło się kolejne oświadczenie, w którym można przeczytać: "Nie zgadza się na dyktat Pana Marka Radziszewskiego oraz na jego bezprawne wpływanie na bieg wydarzeń w Ostrowie Wielkopolskim. Niemniej jednak dobro sportu jest dla nas najważniejsze i dlatego uważamy, że decyzja o rezygnacji jest decyzją właściwą."

Komentarze