Przed meczem w Lidze Mistrzów polski napastnik wolał wypoczywać w domu. Pep Guardiola pozwolił piłkarzom na zabawę, lecz Lewandowski wybrał spokojniejszą wersję spędzenia wieczoru. Oczywiście, że zostałem w domu. Miło, że trener pozwolił mi iść, ale we wtorek czeka nas ważny mecz - stwierdził. I jak się okazało miał rację. Zanotował hat-tricka i po raz kolejny został bohaterem Bayernu.

W środę już jednak nie odpuścił i wraz z żoną Anną wybrał się na obchody Oktoberfestu. Towarzyszyli mu m.in. piłkarze, którzy dopiero niedawno dołączyli do klubu, czyli Kingsley Coman czy Arturo Vidal. Szczególnie dobrze bawił się Chilijczyk, który wyglądał na zadowolonego z życia. Kto wie, może za bardzo wziął do siebie dziewięciominutowy rekord Lewandowskiego...



W niedzielę Bayern zmierzy się w hicie Bundesligi z Borussią Dortmund.