Transmisja Grand Prix Japonii na Polsatsport.pl od 1:40!

Jorge Lorenzo wywalczył pole position do jutrzejszego wyścigu MotoGP o Grand Prix Japonii, ale na torze Motegi sobotnie kwalifikacje tuż za nim ukończył lider tabeli i zespołowy kolega, Włoch Valentino Rossi. Walcząc o tytuł zawodnicy Yamahy wykorzystują wszystkie możliwe sztuczki.
Mimo niedawnej kontuzji lewego barku Lorenzo narzuca tempo przez cały japoński weekend. Niektórzy żartują sobie nawet, że patrząc na jego tempo, chyba nieco udaje, ale wielu zapomina, jak twardzi potrafią być zawodnicy MotoGP. W końcu w 2008 roku Lorenzo ścigał się w Chinach z połamanymi dzień wcześniej kostkami, a na polach startowych musiał odpalać motocykl na tzw. „pycha”. Dwa lata temu w Holandii ustawił się na starcie dwa dni po tym, jak nabawił się w treningu skomplikowanego złamania obojczyka. Podczas sobotniej sesji kwalifikacyjnej Hiszpan znów musiał się mocno napracować i nie chodziło tylko o kontuzję. Rossi sprytnie wyjechał na tor tuż za nim, „holując” się w efekcie na pierwszą pozycję.
Hiszpan wrócił do alei serwisowej wyraźnie poirytowany, narzekając też na brak wyczucia przedniego koła w pierwszym zakręcie. Na swoim drugim wyjeździe Lorenzo podkręcił tempo i choć Rossi znów odpowiedział, trzeci wyjazd, na miękkiej przedniej oponie, okazał się rekordowy. Wicelider tabeli zszedł poniżej minuty i 44 sekund, widowiskowo sięgając po kolejne w tym sezonie pole position. Lider generalki nie ukrywał rozczarowania.
W piątek wyraźnie wolniejszy, w sobotę Rossi mocno przyspieszył i choć na jednym kółku przegrał z Lorenzo, obaj prezentują zbliżone tempo wyścigowe. Sęk w tym, że niedzielny wyścig odbędzie się najprawdopodobniej na mokrym torze. To potencjalnie szansa dla Włocha na powiększenie 14-punktowego prowadzenia w tabeli. W przeciwieństwie do Hiszpana, „Doktor” w takich warunkach czuje się jak ryba w wodzie, co pokazał dominując w sierpniowych zmaganiach na brytyjskim torze Silverstone.
„Dzisiaj może lepiej było wybrać inną strategię i nie pokazywać się Valentino, który jest moim głównym rywalem - stwierdził Lorenzo, który po konferencji prasowej po kwalifikacjach chłodził obolały bark workiem z lodem. - Z pewnością pomogłem mu poprawić czas okrążenia, ale takie błędy się zdarzają. Muszę być w przyszłości sprytniejszy. Przed weekendem bałem się o mój bark, ale dzisiaj było lepiej niż wczoraj.”
„Rano zrobiliśmy postępy i byłem zadowolony, ale kropkę nad i postawiliśmy dopiero popołudniu – dodał Rossi. - Cieszę się, ponieważ miałem dobre tempo, także na używanych oponach. W kwalifikacjach zastosowałem odpowiednią strategię i byłem we właściwym miejscu. Myślałem, że będę zdobędę pole position, ale i tak jestem zadowolony z drugiej pozycji. Prognozy na jutro nie są najlepsze, więc możliwe, że na mokrym torze zaczniemy wszystko od zera... szkoda.”
Deszcz może być także ratunkiem dla trzeciego w kwalifikacjach Marca Marqueza. Obrońca tytułu przyznaje, że niedawna kontuzja lewej dłoni nie jest dla niego problemem, ale ustawienia motocykla pozostawiają sporo do życzenia. „Musimy zrobić ogromny krok, jeśli chcemy walczyć z Yamahami podczas wyścigu” - powiedział po kwalifikacji. Mokry tor oznacza jednak dla Hiszpana nowe rozdanie. Na suchym jego Honda cały czas jest zbyt nerwowa, zarówno podczas hamowania, jak i na wyjściach za zakrętów, co znów widać było wyraźnie w ten weekend.
Niespodzianki z drugiego rzędu sprawić mogą zawodnicy Ducati, Włosi Andrea Dovizioso i Andrea Iannone oraz Hiszpan Dani Pedrosa z Repsol Hondy. Z trzeciego rzędu ruszą Aleix Espargaro na Suzuki, Cal Crutchlow na Hondzie i Bradley Smith na Yamasze, który dwukrotnie przewracał się podczas piętnastominutowej kwalifikacji, a wcześniej upadł także podczas treningu wolnego.
Na starcie zabraknie Alexa de Angelisa. Zawodnik z San Marino upadł niefortunnie i groźnie podczas czwartego treningu, łamiąc kręgosłup w pięciu miejscach i nabawiając się całej listy kontuzji. Co prawda wróci do pełnego zdrowia, ale jego sezon dobiegł już końca. Walka o mistrzostwo MotoGP dopiero się jednak rozpoczyna.
W 2010 roku Rossi mocno zagrał Lorenzo na nerwach, na torze Motegi walcząc z nim ostro o ostatnie miejsce na podium. Hiszpan jechał wówczas po mistrzowski tytuł i nie był zadowolony z ryzykowanych gierek włoskiego rywala, a także zespołowego kolegi. Przed tym weekendem dziennikarze nie mówili o niczym innym, jak o tamtej sytuacji. Włoch jest mistrzem psychologicznych zagrywek. Wygląda na to, że próbował zestresować Lorenzo już podczas kwalifikacji.
Czy zrobi to samo podczas wyścigu? A może Jorge tym razem znajdzie na takie zagrania skuteczną odpowiedź? Wyścig MotoGP w niedzielę o siódmej rano. Przed nim zmagania klasy Moto3, w której o tytuł walczy Brytyjczyk Danny Kent oraz Moto2, gdzie mistrzostwo już w piątek przypieczętował Johann Zarco.
Bezpośrednie relacje na antenie Polsatu Sport News i na Polsatsport.pl, na którym już o 1:40 w nocy startują sesje rozgrzewkowe.
Komentarze