Łukasz Majchrzyk: Czy decyzję IHF o przyznaniu prawa organizacji turnieju kwalifikacyjnego do IO w Rio de Janeiro można nazwać skandalem? Zazwyczaj taki przywilej otrzymywały kraje, które najlepiej zagrały w mistrzostwach świata.

Zygfryd Kuchta: Oficjalnej decyzji Związek jeszcze nie dostał. Media tak to okrzyknęły... Czy można mówić o skandalu? Trudne pytanie. My mamy dwie drużyny, które będą startowały w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich. Mówiło się wcześniej, że jedna z naszych drużyn będzie gospodarzem i wcześniej większe szanse na ten zaszczyt dawano reprezentacji mężczyzn, a na pewno dwóch tego rodzaju imprez by nam nie przyznano. Rosjanie prawdopodobnie mocno zabiegali o to prawo i zapewne dlatego je dostaną, ale zaznaczam, że oficjalnej decyzji jeszcze nie widzieliśmy.

Był pan w Danii z reprezentacją. Czuć było już tam, że to może jednak Rosjanki będą gospodyniami?

Już w Danii mówiło się, że Rosjanie będą mieli duże szanse na organizacjęturnieju. Nie będę mówił o skandalu, ale o zaskoczeniu, bo niejako z urzędu zespół, który zajął miejsce 2-4 i jest na najwyższym miejscu w danej grupie, powinien otrzymać prawo organizacji turnieju.

Przed igrzyskami olimpijskimi w Londynie prawo organizacji dostały właśnie drużyny z pozycji 2, 3 i 4.

Tak, podobnie jak to było w rywalizacji mężczyzn teraz. Skoro Katar dostał kwalifikację jako mistrz Azji, to najprawdopodobniej my wskoczymy teraz w jego miejsca, jako najwyżej sklasyfikowana drużyna. Wcześniej nie spodziewaliśmy się, że dwa turnieje kwalifikacyjne do igrzysk będą przyznane Polsce.

Nigdy się nie zdarza, że obie reprezentacje z jednego kraju są gospodarzami turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich?

Nigdy tak nie jest. Światowa federacja swoimi decyzjami czasami powodowała zdziwienie społeczności piłkarzy ręcznych. Tak było chociażby z przyznaniem dzikich kart na mistrzostwa świata kobiet 2015 drużynom Niemiec i Serbii. Obie reprezentacje przegrały swoje mecze kwalifikacyjne i nie powinny wystąpić w turnieju, ale pomogła im IHF. Nie zawsze to, co jest postanowione przez IHF jest wprost przewidywalne.

Australia też się może czuć skrzywdzona, bo zamiast tej drużyny na MŚ mężczyzn pojechali Niemcy.

Jeśli mowa o Australii, to na kongresie w Soczi Egipt mocno zabiegał, żeby najbliższy kongres zorganizować u siebie. Hassan Moustaffa, prezydent IHF, jest Egipcjaninem i wydawało się, że przeforsuje ten pomysł. A jednak inne kraje zdołały się przeciwstawić i kongres będzie zorganizowany w Australii.

To rzeczywiście jest aż tak ważne, kto zorganizuje turniej kwalifikacyjny? Jest się czym przejmować?

Wiadomo, że zespół startujący u siebie ma wsparcie kibiców, wsparcie organizacyjne. Trzy zespoły w naszym turnieju będą toczyć walkę: Polska, Rosja i Szwecja, i dwa z tej grupy awansują. Rosja i Szwecja odpowiadają stylem gry naszemu zespołowi. Nie rozdzieramy szat, że akurat w Rosji się to rozegra. Na pewno na Rosjankach będzie ciążyła dodatkowa presja, na pewno będą miały też w pamięci, że dwa ostatnie spotkania z Polską przegrały. Mamy też porównanie ze Szwecją. Graliśmy z nimi w kwalifikacjach, na turnieju w Danii przegraliśmy jedną bramką. W Rosji powinniśmy być jeszcze silniejsi, do marca powinna wrócić już do gry Alina Wojtas, będzie obrotowa Joanna Drabik, może Kinga Grzyb. Może wzmocnią nas jeszcze dwie inne zawodniczki? Jesteśmy dobrej myśli.