„Pierwszych lat na korcie nie pamiętam. To było tak dawno. Pamiętam tylko, że miałyśmy takie plastikowe rakiety, grałyśmy balonami, bo byłyśmy bardzo malutkie i ledwo nad siatkę wystawałyśmy. To było naprawdę bardzo dawno temu.”

 

Wiktorowski: Wynik w Rio będzie dużo lepszy niż w Londynie

 

„Mój trener – Tomek Wiktorowski  jest wymagający. Gdyby nie był, to pewnie byśmy tu teraz nie siedziały. I to jest komplement, a nie coś, na co narzekam, albo bym chciała zmienić. Absolutnie. Tutaj nie ma, że coś boli, że coś nie wychodzi, że coś zmieniamy, przekładamy na jutro. Ma być tu i teraz. Zrobione już.”


 „Oczywiście, że mam czasami dość. Sezon tenisowy jest bardzo długi. Gramy non stop. Cały czas jesteśmy na korcie i jednak to zmęczenie dopada i to zwłaszcza na koniec sezonu. Nie jestem jedyna, która tak ma. Ale to jest coś, co mija. Czasem trwa dłużej, czasem krócej, ale zawsze mija.”


„W Singapurze miałam już dość. Pomiędzy meczami nie trenowałam. To był mój dzień wolny i nie wchodziłam na kort. Pod koniec sezonu bardziej niż trening liczy się świeżość i regeneracja. Jeden dzień, by mnie nie zbawił, nie nauczyłabym się grać lepiej w tenisa, a mogłam tylko odpocząć i wejść w kolejny mecz z nowym oddechem. To był taki moment, gdy faktycznie miałam dość.”


„Dawid (przyp. red. Celt) pomaga mi przetrwać najtrudniejsze momenty, zawsze jest wtedy najbliżej mnie.”


„Czekolada też bardzo pomaga, zwłaszcza, jeśli mam na nią wielką ochotę. Wystarczy rządek lub dwa i człowiek się zupełnie inaczej czuje, dużo lepiej. Zaraz mogę normalnie funkcjonować.”


„To jest sport i każdy dąży do perfekcji, której wiadomo, że nigdy nie osiągnie. Nie jesteśmy maszynami.”


„Najważniejsze w sporcie jest to, żeby grać fair, a doping, tak jak napisałam, jest oszustem.”


„Nie wiem, kim bym była, gdybym nie grała w tenisa, ale na pewno nie piosenkarką. Głosu Bozia nie dała. To na pewno. W samochodzie drę się na całego, ale radio jest na tyle głośno, żeby mnie zagłuszało, bo inaczej byłby wstyd. Dawid jest na tym samym poziomie wokalnym, co ja, więc nie wiem, kto ma gorzej w tym przypadku.”


„Moim największym osiągnięciem jest zwycięstwo w Singapurze. Na pewno nie mogę niczego do tego tytułu porównać. Trudno to opisać. To jest coś o czym marzyłam od dziecka, turniej rangą zaraz po wielkim szlemie. To był dla mnie niesamowity tydzień. Wszystkie mecze, nie tylko finał, ale też półfinał i wcześniejsze spotkania. Ogromna dawka emocji. Czuję się tak, jakby to było dwa dni temu. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś jeszcze raz zdobyć ten tytuł.”


„Nie mówię publicznie o życiu prywatnym, aczkolwiek jesteśmy z Dawidem razem, pracujemy razem i tego nie da się ukryć. Nie jesteśmy też razem ani od tygodnia, ani od pół roku, tylko o wiele dłużej. Dla mnie dom jest tam, gdzie on. Dopóki gram zawodowo, to ciężko mi mówić o jakimkolwiek mieszkaniu. W Polsce jestem maksymalnie 2-3 tygodnie i to dwa razy w roku. A co będzie po zakończeniu kariery i kiedy to będzie, na razie nie wiem, to się okaże.”


„Jeżeli w życiu prywatnym jest dobrze i się wszystko fajnie układa, to na korcie też jest łatwiej. Miłość uskrzydla.  W moim przypadku na pewno w niczym nie przeszkadza. Były różne teorie na mój temat, że to przeszkadza, że się nie myśli, że się olewa to, co się powinno robić, a jest wręcz przeciwnie. Mój tenis jest na pierwszym miejscu i dla mnie i dla Dawida, dlatego świetnie się rozumiemy. Tenis był zawsze numerem jeden.”


„Igrzyska są zaraz po Wimbledonie. 2012 to był ten rok, kiedy osiągnęłam tam swój pierwszy finał. Na słabszy występ w Londynie nałożyło się kilka czynników– mało odpoczynku, mniej treningu, mniej przygotowania. To były jednak mecze na stykach i mogłam je wygrać. Nauczeni doświadczeniem będziemy się starać, do Rio lepiej przygotować. Zrobię wszystko, żeby tak było. Miejmy nadzieję, że do trzech razy sztuka, że będzie lepiej, z resztą gorzej niż ostatnim razem być nie może…”


„Moim marzeniem jest wygranie wielkiego szlema. Na razie jednego turnieju. To jest marzenie każdego tenisisty od samego początku, od małego dziecka, kiedy jeszcze wielki tenis ogląda się w telewizji i nie gra na tym poziomie. Nie jestem tutaj oryginalna i zawsze mówię, że wielki szlem to jest cel i dla mnie i dla każdego innego. Przede mną kolejny rok prób.”


„Utrzymuję się w czołówce od wielu, wielu lat i gram na takim poziomie, że wydaje mi się i wierzę w to, że to marzenie jest realne. Byłam blisko kilka razy, więc mam nadzieję, że kiedyś uda mi się wygrać tych siedem meczów z rzędu.”


„Wszystkie moje marzenia zawsze były związane z tenisem. To jest całe moje życie i to tenisowi poświęciłam wszystko. A jakieś inne marzenie? Chyba, żeby być zdrowym, bo jednak bez zdrowia ani rusz i w życiu i w sporcie. Więc żeby zdrowie dopisywało, a reszta sama przyjdzie.”