To już trzeci mecz naszej reprezentacji i chyba po raz pierwszy widzieliśmy, że maszyna trenera Stephane’a Antigi zacięła się na dłużej. Po dobrym, pierwszym secie przyszły kłopoty w kolejnych partiach, stąd oceny muszą być niższe. Na szczęście to spotkanie decydowało tylko o rozstawieniu w półfinałach. (Skala ocen 1-6).

 

Grzegorz Łomacz – 4. Zaczął bardzo dobrze – w pierwszym secie mimo słabszego przyjęcia nasza drużyna prezentowała się naprawdę skutecznie (72% w ataku całej ekipy!). Później gra zaczęła się zacinać i potrzebne były zmiany.

 

Fabian Drzyzga – 4. Po raz pierwszy mógł trochę dłużej zagrać. Wszedł w trzecim secie, ale jeszcze nie zdołał odmienić jego losów. Po świetnej czwartej partii, podobnie jak Łomacz, nie zdołał już znaleźć lidera, który wygrałby dla nas spotkanie. Mimo lepszego przyjęcia w tie breaku nasza ekipa zaliczyła tylko 39% w ataku.

 

Karol Kłos – 3. Znów słabszy występ, ponownie bez bloku punktowego! W ataku dwie skończone akcje na pięć prób i tak naprawdę ratuje go tylko bardzo dobra zagrywka – i chodzi nie tylko o dwa asy, ale również kilka innych trudnych serwów.

 

Mateusz Bieniek – 4. Cały czas nie może trafić z tempem gry przeciwników i ponownie kończy bez bloku punktowego. To obniża jego notę, podobnie jak aż pięć błędów serwisowych. Wszystko ratuje postawa w ataku, bowiem tu spisywał się świetnie – aż 10 skończonych piłek na 13 prób!

 

Michał Kubiak – 4. Kapitan zagrał tylko w pierwszych trzech partiach i był pewnym zawodnikiem w naszej ekipie. Skończył sześć ataków, przyjmował z 61% skutecznością i zanotował jednego asa.

 

Mateusz Mika – 4. Wrócił do składu i również statystyki nie oddają do końca postawy. Po bardzo dobrej pierwszej partii, kiedy był najlepszym w naszym zespole, później było już coraz gorzej – skończył z czterema błędami w przyjęciu i dwa razy został zablokowany. W sumie i tak uzbierał 12 punktów.

 

Bartosz Kurek – 4. Najsłabszy występ naszego atakującego w Berlinie. Po raz pierwszy skończył poniżej 50% akcji (8 na 18 prób), ale dołożył jeden blok i nie zepsuł żadnej zagrywki.

 

Damian Wojtaszek – 4. Kilka razy popisał się kapitalnymi obronami, jak choćby w pierwszym secie, kiedy „wyjął” atak Gyorgy Grozera na „czystej” siatce. Ciężko jednak ocenić wyżej naszego libero, skoro efekt końcowy biało-czerwonych jest negatywny. Cieszy, że cały zespół wciąż notuje dużą ilość kontr i niezły procent w tym elemencie.

 

Paweł Zatorski – 4-. Także poprawny występ drugiego naszego libero. Niemniej przy 22 przyjęciach nie zdołał przekroczyć 50%, a w piątym secie zaliczył dwie bolesne wpadki.

 

Marcin Możdżonek – 4. Tym razem wyszedł nawet w podstawowym składzie w trzecim secie, ale zdołał zaliczyć tylko jeden blok i skończyć dwa z pięciu ataków.

 

Rafał Buszek – 3+. Poprawnie przyjmował (50%) i przez moment prowadził naszą drużynę skutecznymi atakami, ale w tie breaku nie skończył żadnego z sześciu ataków, a dwa razy popełnił błąd. Na jego usprawiedliwienie działa fakt, że kilka razy bił z trudnej pozycji. Cztery razy zepsuł zagrywkę.

 

Dawid Konarski – 5. Świetna zmiana atakującego ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Skończył 12 ataków i dołożył jeden blok. Dzięki temu został najlepiej punktującym w naszej ekipie. Szkoda że nie wystarczyło to do wygrania, ale na pewno pozwoliło odpocząć Kurkowi, a Konarskiemu pozwoliło złapać rytm meczowy.

 

Wojciech Żaliński – 5. Także doskonała zmiana – przyjmujący Cerradu Czarnych Radom po raz pierwszy dostał szansę od Antigi i wykorzystał ją w pełni. Przyjmował z 81% skutecznością, skończył sześć na dziewięć ataków i dołożył jeden blok.

 

Andrzej Wrona – 4+. I on dostał szansę na dłuższy występ. Dzięki temu wpisał się do protokołu sześcioma atakami, z których pięć było punktowych. Szkoda nie zanotował żadnego bloku.

 

Stephane Antiga – 3. Po bardzo dobrym pierwszym secie, w kolejnych partiach gra naszej drużyny zaczęła wyglądać niewesoło. W drugiej partii wydaje się, że można było szybciej dokonać podwójnej zmiany – już przy stanie 13:18 wygrana w secie nam uciekała. Później Antiga nie był do końca zdecydowany, czy dać odpocząć niektórym zawodnikom, czy walczyć podstawowym składem o jak najszybszą wygraną. Tym samym mecz zaczął przypominać potyczkę z fazy finałowej Ligi Światowej przeciw Serbii. Dopiero w czwartym secie wyszliśmy drugim ustawieniem, ale meczu nie udało się uratować. Efekt jest taki, że gramy z niewygodną, mocną Francją i w głowach mamy bolesną porażkę. Z drugiej strony – Antiga zna wszystkie słabe punkty Francuzów…