Marzenie trenera polskiej reprezentacji się nie spełni ponieważ wczoraj jego zespół przegrał z Niemcami 2:3 i zajął drugie miejsce w grupie co oznacza, że w grze o finał, zamiast spodziewanych Rosjan, przyjdzie nam walczyć z Francuzami. Ale jestem przekonany, że Antiga w przypadku zwycięstwa z rodakami będzie nie mniej szczęśliwy niż gdyby pokonał ich w finale. Jest tylko jedna drobna różnica: nagroda za pierwsze miejsce smakuje bardziej. Ten zespół, który jutro wieczorem stanie na najwyższym stopniu podium w Max Schmeling Halle zapewni sobie tym samym kwalifikację olimpijską i na pewno zobaczymy go w Rio de Janeiro. A ten, który przegra otrzyma nagrodę pocieszenia i poleci jeszcze w maju do Tokio, by ponownie o nią walczyć. Podobnie jak trzecia drużyna tego turnieju.

 

Trener Francji: Polscy siatkarze w formie z mistrzostw świata

 

Polacy liczyli, że w półfinale zagrają z Rosją, która wydaje się być nieco słabsza od Trójkolorowych, ale jak słusznie zauważył Laurent Tillie, trener Francuzów, takie myślenie nie ma sensu. – W tej fazie rozgrywek nie ma już słabych. Jest mistrz olimpijski (Rosja), mistrz świata (Polska), mistrz Europy (Francja) i trzecia drużyna MŚ (Niemcy), więc każde rozstrzygnięcie jest możliwe. Jedna z tych drużyn igrzyska obejrzy w telewizji - zauważył Tillie.

 

Dlatego, gdy Antiga mówi, że Polacy są w stanie wygrać dzisiejsze spotkanie nikt nie zaprzecza. Zresztą trener Francuzów sam podkreśla, że nasi siatkarze grają tak, jak podczas MŚ kilkanaście miesięcy temu, choć nie mają już w składzie takich tuzów, jak Mariusz Wlazły, Paweł Zagumny, czy Michał Winiarski. Ale jest Bartosz Kurek, znakomity atakujący, są świetni przyjmujący na czele z Michałem Kubiakiem i Mateuszem Miką i nie gorsi zmiennicy, więc mecz zapowiada się niezwykle interesująco.

 

Możemy mieć tylko nadzieję, że tak będzie. Słowa Laurenta Tillie, to nie tylko kurtuazja. On wie, że jego chłopców czeka piekielnie trudne zadanie.

 

Trzy godziny wcześniej mecz z Rosją zaczną gospodarze i wcale nie będą faworytem. Na razie nie można z nimi rozmawiać, bo Vital Heynen zakazał im udzielania wywiadów. W spotkaniu z Polską szybko postawił na rezerwowych oszczędzając siły podstawowych graczy. To samo zresztą, tylko nieco później i nie w takim stopniu, zrobił Antiga.

 

Niemcy grają u siebie, będzie ich wspierać dziesięć tysięcy widzów, ale Rosja się tego nie przestraszy. Nie jest to jeszcze tak silna drużyna, jak ta na igrzyskach w Londynie, gdzie zdobyła złoty medal, ale ma wystarczająco dużo argumentów, by powalczyć skutecznie o awans do finału. Tak samo jak Polska w starciu z Francją. I w tym właśnie kontekście można zaryzykować twierdzenie, że piątkowa porażka nie powinna mieć dla polskich siatkarzy większego znaczenia. Mam nadzieję, że gdy już wyjdą na boisko, by grać z Francją nie będą o niej pamiętali.

 

W załączonym materiale skrót ostatniego meczu Polski i Francji.