Bardzo ciężko jest im zrobić punkt na zagrywce, bo to jest ich filozofia gry. Nie pozwalają prosto z serwisu na stratę punktu. Doskonała gra w obronie i świetne rozwiązania na kontrach. No i plus ten brylant w postaci Earvina Ngapetha, który zawsze dodaje jeszcze błysku. To jest po prostu perełka. Słabe strony? Te trudno znaleźć. Kiedyś byli bardzo słabi w bloku, teraz środkowi prezentują się coraz lepiej” – opisał drużynę „Trójkolorowych” w rozmowie z PAP Kaczmarczyk.

 

Spiridonow pokochał Polskę i Polaków?

 

Uspokoił jednak, że Polacy mają pomysł na grę przeciwko Francji, a szansę ocenił 50 na 50.

 

- Zadecyduje po prostu dyspozycja dnia. Znamy się bardzo dobrze, a w takich sytuacjach trudno czymkolwiek zaskoczyć. Jesteśmy na tym samym poziomie i wszystko zależeć będzie od tego, kto lepiej psychicznie wytrzyma to spotkanie – dodał.

 

Kaczmarczyk zauważył, że obecnie trudno wskazać najlepszą drużynę świata, ale na pewno w trójce są Polacy, Francuzi i Brazylijczycy.

 

- W porównaniu do mistrzostw świata, które wygraliśmy w Polsce, na pewno nasz zespół jest inny. Gramy odmienną siatkówkę. Wydaje mi się, że nasza drużyna teraz jest lepsza w sensie jakości gry. Z kolei Francuzi grają to samo, ale wszystko jest bardziej perfekcyjnie dopracowane. Poza tym mają za sobą nauczkę jaką dostali w katowickim Spodku. Zajęli najbardziej bolesne, czwarte miejsce i wyciągnęli z tego wnioski – zauważył.

 

Wieloletni statystyk kadry nie jest przekonany o tym, że w półfinale kwalifikacji olimpijskich lepiej byłoby zmierzyć się z Rosją.

 

- Oczywiście łatwiej byłoby coś powiedzieć po ich meczu sobotnim, ale nie można powiedzieć, że to byłby dla nas łatwiejszy rywal. Na pewno w ostatnim czasie ze Sborną nam się lepiej grało, ale nie sądzę, by to miało jakieś znaczenie. Wiedzieliśmy wszyscy, że jeśli chcemy bezpośrednio z Berlina awansować do Rio, będzie trzeba pokonać Francuzów – podkreślił.

 

Sobotni pojedynek tych dwóch drużyn jest o tyle ważny, że zwycięzca zrobi milowy krok w stronę igrzysk. Wprawdzie bezpośredni awans wywalczy tylko najlepsza drużyna turnieju, ale dwie kolejne dostaną jeszcze jedną szansę – w maju w Japonii w turnieju interkontynentalnym. A ten powinien być dla europejskich drużyn formalnością, zwłaszcza że nie będzie w nim ani Amerykanów, ani Argentyńczyków. Oba te zespoły mają bowiem już kwalifikację.

 

W pierwszym półfinale berlińskich zmagań o godz. 16.30 zmierzą się Niemcy z Rosjanami.

 

Skrót ostatniego meczu Polska - Francja na Memoriale Huberta Wagnera w załączonym materiale wideo.