Premier League: Horror w Newcastle, a refleks Boruca nie pomógł

Piłka nożna
Premier League: Horror w Newcastle, a refleks Boruca nie pomógł
fot. PAP
Wayne Rooney uciszył krytyków w koncertowy sposób: przełamując niemoc dwoma golami i asystą. Na jego nieszczęście kapitalny występ dał Czerwonym Diabłom jedynie punkt.

Newcastle stworzyło niesamowite widowisko w meczu z Manchesterem United - Sroki musiały dwukrotnie gonić wynik (0:2 i 2:3), jednak ostatecznie zdobyły niezwykle cenny punkt. Swojemu zespołowi w zdobyciu punktów nie pomógł Artur Boruc, który zdołał popisać się jednak jedną fantastyczną paradą.

Spotkanie na St. James' Park od początku pachniało workiem goli. Zespoły, którym w tym sezonie nie wiedzie się najlepiej, chociaż są w zupełnie innym miejscu w tabeli rozpoczęły otwarcie i zdecydowanie. Wynik bardzo szybko z rzutu karnego otworzył Wayne Rooney po przypadkowym zagraniu ręką Chancela Mbemby. Pół godziny później kapitan Czerwonych Diabłów zamienił się w asystenta i stworzył okazję młodemu rodakowi, Jessemu Lingardowi. United prowadzili 2:0 i wydawało się, że to może wystarczyć na kiepsko spisujący się w tym sezonie zespół Steve'a McClarena.

 

Wymarzony mecz Żyry! Dwa gole w trzynaście minut (WIDEO)

Ten jednak podniósł się koncertowo: jeszcze przed przerwą jedną z kilku dogodnych okazji wykorzystał Georginio Wijnaldum, a w 67. minucie po pokazie MMA w polu karnym Davida De Gei sędzia wskazał na wapno, dając gospodarzom szansę na wyrównanie. Prawdziwy pojedynek stoczyli w tej akcji Aleksandar Mitrović i tak zachwalany pod niebiosa Chris Smalling. Stały fragment gry na gola zamienił sam poszkodowany i był remis. To nie oznaczało końca emocji: już dziesięć minut późinej kolejny raz zachwycił Rooney, który zakończył swoją niemoc w koncertowy sposób.

Fenomenalny strzał w okienko ze skraju pola karnego przypomniał starego, dobrego "Wazzę". Goście byli na najlepszej drodze do zdobycia ciężkich trzech punktów, jednak końcówka należała do gospodarzy. Zamieszanie pod polem karnym wykorzystał obrońca Paul Dummett, który huknął z sytuacyjnej piłki, a piłka po otarciu od Smallinga niemal rozerwała siatkę De Gei. 3:3! Niesamowity mecz na St. James Park.

 

Świetnie swój mecz rozpoczął Bournemouth Artura Boruca. Gola zdobył Harry Arter, a Polak popisał się kapitalną paradą wymagającą wielkiego refleksu. Na tym jednak dobre wiadomości dla beniaminka się skończyły, bowiem powrót do gry kontuzjowanego Dmitriego Payeta oznaczał wielkie kłopoty. Francuz prowadził grę zespołów i w kapitalnym stylu wyrównał: idealnym strzałem z rzutu wolnego. Ostatnie pół godziny należało do gości - za przykładem Francuza poszedł Enner Valencia, który zdobył dwie bramki dające West Hamowi trzy punkty. Na nieszczęście Boruca - jedna z nich padła po jego kiepskim ustawieniu przy rzucie wolnym. Przełamanie zaliczyła też ostatnia Aston Villa, która wygrała swój pierwszy mecz od... sierpnia. Jedyną bramkę przeciwko Crystal Palace zdobył stoper, Joleon Lescott.

 

 

Aston Villa - Crystal Palace 1:0 (0:0)
Lescott 58'

Bournemouth - West Ham 1:3 (1:0)
Arter 17' - Payet 67', Valencia 74', 84'

Newcastle United - Manchester United 3:3 (1:2)
Wijnaldum 42', Mitrovic k 67', Dummett 90' - Rooney k 9', 79', Lingard 38'

ch, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze