Mateusz Borek: Jak czuje się Pan przed walką Wilder – Szpilka?

 

Jay Deas: Świetnie! Deontay przybył tu kilka dni temu, teraz dołączyła do niego reszta sztabu. W tej chwili już tylko czekamy. Robota została wykonana. Jesteśmy gotowi i wypatrujemy sobotniej nocy.

 

Borek przepytuje Szpilkę. „16 stycznia Polska będzie miała mistrza świata!”

 

Artur Szpilka zmienił się w ostatnim czasie. Jak ocenia Pan jego umiejętności?

 

Podoba mi się. Ronnie Shields to dobry trener i mój przyjaciel. Szpilka jest twardy, zdeterminowany, ma moc, rusza się bardzo dużo. Niektóre jego ruchy są bardzo nietypowe. To co robi, robi dobrze. To na pewno wyzwanie, ale my wyzwania lubimy.

 

Jaki jest jego słaby punkt? Może podbródek?

 

Nigdy nie wiadomo. Czasami wielki bokser kogoś uderza, a na tym drugim nie robi to wielkiego wrażenia. Dlatego niczego nie możemy być pewni. Czekamy na najlepszego Artura Szpilkę. Jeśli Szpilce się wydaje, że postrzegamy go przez pryzmat przeszłości, to robi wielki błąd. Nigdy nie patrzymy na przeszłość kogoś tak utalentowanego, jak Artur. Tylko głupiec tak robi.

 

Deontay Wilder wciąż się rozwija?

 

Ooo tak. Z każdą walką poprawia coś nowego, coś nowego dodaje. Cały czas staje się lepszy. Deontay stoczył tylko 30 walk amatorskich. Łącznie. Więc to, co zrobił, to coś, czego nikt nie zrobił wcześniej. Szczególnie w tak krótkim czasie. A on ciągle się uczy. Jego „prime time” dopiero nadchodzi.

 

Przed walką wasz team jest bardzo pewny siebie…

 

Pewny siebie tak, ale to nie znaczy, że arogancki. Arogancja sprawia, że wydaje ci się, że już coś masz, że nie musisz pracować. My mamy pewność, że robimy dobrą robotę, że zrobiliśmy wszystko tak, jak należy.

 

Całą rozmowę z trenerem Deontaya Wildera Jay'em Deasem zobacz w materiale wideo.