WADA przygotowała raport w związku ze skandalem dopingowym w rosyjskiej lekkiej atletyce. Pierwsza część raportu, opublikowana w listopadzie 2015 roku, zawierała oskarżenia wobec Rosji: miał tam istnieć doping na gigantyczną skalę, a w jego tuszowaniu mieli brać udział najwyżsi przedstawiciele rosyjskich władz, m.in. minister sportu Witalij Mutko, a nawet miał się w to zaangażować rosyjski wywiad FSB.

 

Tamta część raportu wstrząsnęła światowym sportem - druga przynosi jednak nie mniejsze sensacje. Według raportu, przygotowanego przez WADA, władze światowej lekkiej atletyki miały się doskonale orientować w tym, co dzieje się w rosyjskim sporcie, zwłaszcza przed igrzyskami olimpijskimi w Londynie (2012) i mistrzostwami świata w Moskwie (2013) i pozwalać na to - oczywiście nie bezinteresownie.

 

Według raportu WADA były prezydent IAAF, Senegalczyk Lamine Diack, był "odpowiedzialny za zorganizowanie i przyzwolenie dla procederu korupcyjnego" oraz miał wiedzę na temat ukrywania dopingu przez innych członków IAAF.

 

Jednym z wyszczególnionych przejawów naruszania przepisów dopingowych było powierzenie nadzoru nad sprawami dopingowymi rosyjskich sportowców osobistemu doradcy prawnemu Lamine Diacka, Habibowi Cisse, zamiast szefowi prawnemu Huw Robertsowi - według raportu WADA "był to kompletnie nieodpowiedni nadzór".

 

Raport rzuca także pośrednio podejrzenia na obecnego szefa IAAF, Lorda Sebastiana Coe. Według ustaleń WADA były zastępca sekretarza generalnego Nick Davies zrezygnował w grudniu po ujawnieniu emaila, że współdziałał z synem Lamine Diacka w sprawie tuszowania dopingu. Davies był prawą ręką obecnego szefa IAAF Lorda Sebastiana Coe, który jednak zaprzecza, by miał wiedzieć cokolwiek na temat korupcji.