Bezbramkowy remis w pierwszym meczu obu ekip w tym sezonie był niejako zapowiedzią słabej pierwszej części sezonu dla "Królewskich". Przeciętne jak na Real Madryt wyniki spowodowały, że zwolniony został Rafa Benitez, a w jego miejsce zatrudniono Zinedine Zidane'a. Już w pierwszym meczu pod wodzą Francuza "Królewscy" rozbili Deportivo La Coruna. Również w meczu ze Sportingiem Gijon, fani spodziewali się wysokiego zwycięstwa.

 

Wygrana Sevilli. Gameiro bohaterem, cały mecz Krychowiaka

 

Piłkarze z Madrytu załatwili sprawę już w pierwszych osiemnastu minutach. Po raz kolejny popis dał magiczny tercet BBC. Dwie bramki zdobył Cristiano Ronaldo, natomiast po jednym trafieniu dołożyli Karim Benzema oraz Gareth Bale. W 41. min podwyższył jeszcze francuski napastnik "Królewskich" i na przerwę piłkarze gości schodzili ze straconymi pięcioma bramkami. Goście byli świadomi, iż Real kilka kolejek wcześniej kosmicznym wynikiem zakończył spotkanie z Rayo Vallecano (10:2). Przed drugą połową mieli zapewne nadzieje, że nie powtórzą tego haniebnego osiągnięcia.

 

Jednak podopieczni trenera Zidane'a nie forsowali tempa w drugich 45 minutach. Wręcz przeciwnie to przyjezdni zaatakowali. Za sprawą Ismy Lopeza zdobyli honorową bramkę i przynajmniej odrobinę zmniejszyli rozmiary porażki.

 

Real Madryt - Sporting Gijon 5:1 (5:0)

Bramki: Bale 7, Ronaldo 9, 18, Benzema 12, 41 - Lopez 62