Szpilka po opuszczeniu szpitala: Nie pamiętam nokautującego ciosu

Sporty walki

Szczerze? Dostałem cios i go nie pamiętam. Najważniejsze, że nic mi się nie stało, a ludzie są zadowoleni z mojego występu. Po powrocie nie chcę obijać kelnera. Stoczę jedną walkę i może powalczę o pas IBF - powiedział po opuszczeniu szpitala Artur Szpilka.

Mateusz Borek: Początek w twoim wykonaniu był dobry. Widać było, że nie przestraszyłeś się Wildera. Z czasem jednak wyglądało to mniej obiecująco.

 

Artur Szpilka: Tu nie chodzi o strach, na tym poziomie nikt się tak nie czuje. Nie mogłem złapać dystansu. On się odchylał, a w piątej rundzie rozwaliłem rękę. Każdy, kto mnie bliżej zna, wie, że reka była rozwalona jeszcze przed walką. Teraz oczywiście można się usprawiedliwiać, choć nie miało to żadnego znaczenia. Tak naprawdę do tego momentu nie czułem tej ręki, a wtedy trafiłem na łokieć i nie mogłem uderzać. Trener mówił: "bij na dół i kończ prawym sierpowym". Tego się jednak nie dało, bo na dół nie dochodziłem. Wyszło, jak wyszło, będę miał operację ręki.


Bardzo wysoko postawiłeś mu poprzeczkę.

Cenię Wildera, bo jest mistrzem świata. Nasze wcześniejsze zachowanie to gra psychologiczna, ale nie obraźcie się: nie daję mu większych szans z Aleksandrem Powietkinem. On go wykończy, zabije go. Robi mnóstwo błędów - nie mogłem tego wykorzystać z powodu reki. To jest boks, pokonał mnie mistrz świata.

 

Pamiętasz w ogóle to, co wydarzyło się w dziewiątej rundzie?

Szczerze? Dostałem cios i nic z tego nie pamiętam. Dopiero w karetce zadzwoniła mama, Kamila mnie pocieszała... Na szczęście nic mi się nie stało, przejdę operację i wrócę. Showtime jest ze mnie zadowolone. Al Haymon jest zadowolony.

 

Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Nie chcę po powrocie obijać kelnera. Chcę stoczyć dobrą walkę i może zaatakować pas IBF i Charlesa Martina. Taki mam plan.

Cała rozmowa z Arturem Szpilką w załączonym materiale wideo!

Mateusz Borek, jb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze