– To był nasz największy mankament – mówił po meczu selekcjoner Wojciech Basiuk. – Dziewczyny w kluczowych momentach nie podejmowały właściwych decyzji. Kiedy trzeba było strzelać, podawały.  Najważniejsze jest jednak to, że w tym zimowym okresie możemy się spotkać i popracować – dodał W czwartek drugi mecz.

 

Polki rozpoczęły mecz w dość eksperymentalnym składzie, bo z powodu problemów z kolanem nie mogła zagrać dwie najważniejsze środkowe defensywy: narzekająca na kolano Marta Mika oraz również na co dzień występująca w Niemczech Jolanta Siwińska, która przyleciała do Portugalii dopiero w poniedziałek po południu, już po treningu polskiej kadry.

 

Wieczorem Polki kibicowały piłkarzom ręcznym w meczu z Francją / fot. Bożydar Iwanow

 

Zmęczone ciężkim początkiem okresu przygotowawczego w najlepszym polskim klubie Medyku Konin, mające „w nogach” także  sobotni sparing w Łodzi dotychczas podstawowe w reprezentacji Katarzyna Daleszczyk, Natalia Chudzik i Natalia Pakulska usiadły na ławce rezerwowych, w ataku debiutowała była młodzieżowa reprezentantka Niemiec Silvana Chojnowski. Jak wiemy Ewa Pajor poprosiła o wolne, chcąc powalczyć o lepszą pozycję w zespole z Wolfsburga.

 

Początek w wykonaniu „biało-czerwonych” był jednak bardzo dobry. Wysoki pressing, szybki odbiór piłki i przejście do ataku mogły się podobać. Gorzej z tym o czym wspominał Basiuk – wykończeniem. Chojnowski będąc kilkanaście metrów od bramki miała piłkę na swojej mocniejszej lewej nodze, a jednak zamiast uderzać zasugerowała się okrzykiem Eweliny Kamczyk, by podawać i szansa została zaprzepaszczona. Strzały były albo za lekkie albo niecelne.

 

Przez wiele minut Portugalki nie potrafiły jednak zbliżyć się do polskiej bramki. Tymczasem jedna kontra,  dwa niefortunne odbicia  piłki przez Agatę Guściorę i Aleksandrę Sikorę w polu karnym i futbolówka znalazła się pod nogami Portugalek. Skutkowało to faulem Pauliny Dudek na siedemnastym metrze i rzutem wolnym. W 34 minucie Claudia Neto uderzyła bardzo dobrze nad murem, a Anna Szymańska odbiła co prawda piłkę, ale ta spadła tak blisko linii bramkowej,  że Carole Costa nie miała problemów z wbiciem gola. Pierwszy celny strzał rywalek dał im prowadzenie. „Zabrakło tam asekuracji” analizowali asystenci Basiuka po zapoznaniu się z materiałem video, mając prawdopodobnie na myśli Martynę Wiankowską.

 

W drugiej połowie aktywne i agresywne wcześniej Polki gasły z minuty na minutę. Widać było jak na dłoni, że w Portugalii trwa żeńska liga, a nasze zawodniczki są na początku przygotowań. Cudów w bramce dokonywała Anna Szymańska, która broniła w nieprawdopodobnych sytuacjach, także sam na sam, bo Portugalki swobodnie przechodziły przez środek i bramkarka z Konina musiała swój zespół kilka razy ratować. Gdyby nie jej postawa, wynik mógł być wyższy. Polkom tak dobrych sytuacji – mimo starań – nie udało się stworzyć.

 

Trzy zmiany przeprowadzone w przerwie, gdy na boisku pojawiły się doświadczone Chudzik,  Daleszczyk czy Pakulska nie dały zespołowi impulsu. Tydzień przygotowań w Medyku dał znać o sobie. Było to także widać po zazwyczaj niezwykle pracowitej i dynamicznej Aleksandrze Sikorze. Przez dwa dni masażysta Wojciech Sitek najwięcej pracował właśnie z piłkarkami z Konina. Najlepiej z piłkarek mistrza Polski zaprezentowała się Szymańska. Ale to bramkarka.

 

A jak Chojnowski? Basiuk był z jej pracy, zaangażowania, gry dla zespołu był zadowolony. Trudno jednak było oczekiwać, że po jednym treningu i pierwszym meczu dla Polski zawodniczka Hoffenheim pociągnie drużynę do zwycięstwa. Gra Sylviany przypominała nieco początki Roberta Lewandowskiego w reprezentacji. Robiła wszystko, by wesprzeć koleżanki, ale przez to często brakowało jej w polu karnym przeciwnika.

 

Wieczór nasze zawodniczki spędziły dopingując polskich piłkarzy ręcznych w meczu na EURO 2016 z Francją. Środa to odpoczynek, regeneracja, spacer i wycieczka do sanktuarium maryjnego w Fatimie, gdzie krótką mszę święta ma odprawić przyjaciel drużyny i były kapelan m.in. Zagłębia Lubin ksiądz Remigiusz Tobera.