Objawienia te z 1917 roku znane są pod nazwą „Tajemnic Fatimskich”. Dwie z tych przepowiedni już się spełniły. Ku upamiętnieniu tych zdarzeń powstała tu olbrzymia bazylika z jeszcze większym placem, na który co roku przybywają miliony wiernych. „Byliśmy tak blisko, że szkoda byłoby tego miejsca nie odwiedzić” – tłumaczył ten pomysł selekcjoner Wojciech Basiuk. Ks. Remigiuszowi Toberze, który prywatnie przebywał w Portugalii, udało się nawet znaleźć kaplicę, gdzie odprawił krótką mszę świętą dla zainteresowanych nią dziewcząt. Frekwencja – co widać na zdjęciach – była bardzo dobra. Nastroju nie zmąciły nawet prace budowlane i huk narzędzi. Fatima szykuje się bowiem do obchodów stulecia słynnych objawień.

 

Iwanow: Dobre tylko pół godziny. Portugalki lepsze od Polek

 

Czas wolny reprezentantki Polski przeznaczyły na zwiedzanie i zakup pamiątek. Największym zainteresowaniem cieszyły się małe różańce, medaliki i pocztówki. Później był już czas na pracę. Zanim doszło do analizy z całym zespołem Basiuk przeprowadził kilka rozmów indywidualnych. Między innymi z Silvaną Chojnowski, która mimo, że we wtorek rozegrała pierwszy mecz od dwóch miesięcy (leczyła kontuzję w Hoffenheim) wyglądała bardzo dobrze fizycznie i jest gotowa by zagrać w pierwszym składzie w dzisiejszym rewanżu z Portugalią. Jest to możliwe, bo pod znakiem zapytania stoi występ Nikol Kaletki, która ma naciągnięty mięsień czworogłowy. Lepiej czuje się natomiast Marta Mika, która wraz z Jolantą Siwińską „odtworzy” podstawową parę środkowych defensorek reprezentacji. „Siwa” we wtorek zagrała krótko, bo jeszcze w niedzielę grała w Niemczech w barwach Turbine Potsdam w turnieju halowym. Do dyspozycji jest też Evelyn Nicinski, która wyleczyła przeziębienie.

 

 

Czy fakt, że drugi mecz jest rozgrywany zaledwie 48 godzin po pierwszym nie budzi niepokoju? Tym bardziej, że Polki w drugiej połowie wtorkowej potyczki kiepsko wyglądały kondycyjnie? „Mamy świadomość, że w klubach zawodniczki są na początku przygotowań do ligi, a te zazwyczaj są nie są lekkie” – mówi Basiuk. „Obciążenia treningowe na pewno dawały się we znaki. Mając na uwadze ten fakt ustalaliśmy skład na oba mecze. Co do gry w tak krótkim odstępie czasu, to nie nowość, bo podczas turniejów towarzyskich takie sytuacje mają dość często miejsce. Dzięki temu w roku rozgrywamy nie osiem a np. trzynaście meczów. Reprezentacja tego potrzebuje.” – kończy Basiuk.

 

 

Taktyka w drugim starciu będzie pewnie jednak nie tak odważna jak w pierwszej potyczce. Wówczas to niezwykle aktywne i agresywne pół godziny biało-czerwonych odbiło się na ich grze w drugiej połowie. Początek spotkania w czwartek o godzinie 16 polskiego czasu.