Po porażkach z Polską 28:29 i Francją 26:36, w spotkaniu o wszystko Serbia grała z Macedonią. W ostatnich sekundach podopieczni Perica prowadzili 27:26, co dawało im awans, ale niemal równo z końcową syreną gola na wagę remisu zdobył Dejan Manaskov. Ten wynik premiował Macedończyków.

 

EHF Euro 2016: Rutenka najskuteczniejszym strzelcem

 

Już przed spotkaniem było gorąco w serbskiej ekipie, bowiem na godziny przed jego rozpoczęciem Peric dokonał zmiany rezerwowego bramkarza - Dragan Marjanac zastąpił Slavisę Djukanovica, co wyraźnie rozgniewało tego drugiego. Postanowił opuścić drużynę, a na jednym z portali społecznościowych napisał m.in.: - Postanowiłem wrócić do Serbii ze względu na złą organizację i nieodpowiedzialne zachowanie niektórych ludzi w naszym zespole. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie.

 

Już w ojczyźnie Djukanovic zdecydował się udzielić "mocnego" wywiadu dziennikowi "Vesti". "Nie jestem zdrajcą, jak niektórzy o mnie mówią" - stwierdził i przyznał, że w reprezentacji faworyzowany był Stanic i w ogóle miał sporo swobody u trenera. - Na jeden z treningów przyszedł z dwoma lewymi butami, dlatego pożyczyłem mu swoje. Na następnych zajęciach w ogóle się nie pojawił. Ale w meczu towarzyskim z Węgrami to on bronił. Później miał jechać na rewanż, ale znów się nie stawił. A już podczas mistrzostw Europy sytuacja się powtarzała, opuszczał treningi, zaś podczas meczów to on decydował, kiedy schodzi z bramki, a nie trener... - powiedział Djukanovic, który zakończył swe występy w reprezentacji.

 

Djukanovic poskarżył się mediom, a Peric wkrótce może mieć problem z obsadą bramki, gdyż zakończenie kariery ogłosił prawie 38-letni Stanic, nazywany "ministrem obrony". - Wróciłem do drużyny narodowej, bo chciałem jej pomóc i kocham ten sport. Ale teraz potrzeba nowej energii, nowej iskry temu zespołowi - powiedział Stanic, wicemistrz Europy z 2012 roku.

 

Oliwy do ognia dolał wiceprezes serbskiej federacji Sinisa Lazic, który oskarżył szefa sędziów europejskiej federacji EHF Macedończyka Dragana Natchevskiego o "bezpośredni wpływ na wyeliminowane Serbii z ME w Polsce". W serbskich mediach mówił o "macedońsko-czarnogórskim lobby, które skrzywdziło jego zespół".

 

Z takim stwierdzeniem nie zgodziła się część serbskich internautów. - A ja sądziłem, że odpadliśmy, ponieważ straciliśmy gola w ostatniej sekundzie z Macedonią". "Musimy więcej trenować, a wyniki przyjdą, a z tych mistrzostw sami siebie wyeliminowaliśmy", "Sami jesteśmy winni" - to niektóre z opinii kibiców.