Zespół DHL Modena to siatkarski gwiazdozbiór, w którym udało się zebrać reprezentantów kilku krajów. Właściwie na każdej pozycji jest w tym zespole gwiazda i jeśli tylko grają na swoim poziomie, to ciężko ich zatrzymać. Rozgrywającym jest tam Bruno Rezende, przyjmującymi Earvin N'Gapeth i Nemanja Petrić, środkowymi bloku Matteo Piano i Lucas, atakującym Luca Vettori. Potrafią się po rywalach przetoczyć jak walec i nic dziwnego, że jeszcze w tych rozgrywkach Ligi Mistrzów nie stracili seta.

 

Earvin N'Gapeth ustrzelony zagrywką

 

Można się było obawiać starcia w Gdynia Arenie tym bardziej, że w składzie LotosuTrefla brakowało Mateusza Miki. Przyjmujący reprezentacji Polski narzekał na przeciążenie prawego kolana i sztab szkoleniowy polskiej drużyny zdecydował, że Mika w tym meczu nie zagra. Tym większa chwała dla wicemistrzów Polski, że zagrali z Modeną tak dobrze. Po chorobie do gry powoli wraca Sebastian Schwarz. Świetnie Mikę zastąpił Miłosz Hebda, który atakował bez żadnej tremy, kiedy trzeba uderzał mocno, a kiedy trzeba lekko obijał blok rywali, tak jak zrobił w trzeciej partii. Pierwszego seta to on skończył asem serwisowym.

 

Wydawało się, że w drugim secie Lotos Trefl pójdzie za ciosem, ale DHL Modena otrząsnęła się po pierwszym szoku i drugą partię wygrała pewnie 25:21. Jeżeli jednak ktoś myślał, że od tego momentu po Lotosie przetoczy się walec, to się grubo pomylił. Wicemistrzowie Polski grali bez kompleksów i bez stresu. Wytrzymali nawet nerwową końcówkę trzeciej partii, w której DHL Modena odrobiła kilka punktów straty dzięki świetnym zagrywkom N'Gapetha. Co z tego, że Włosi mieli piłkę setową? Lotos najpierw wyrównał, a potem seta skończył blokiem Murphy Troy.

 

Niestety, nie udało się wygrać czwartego seta i trzeba było o zwycięstwo w meczu walczyć w tie breaku. W piątym secie goście włączyli wyższy bieg. Świetnie serwował N'Gapeth, który uniemożliwiał Lotosowi wyprowadzanie precyzyjnych ataków, a kiedy dostał precyzyjną wystawę, to świetnie atakował z lewego skrzydła. Za wiele? Nie dla Lotosu! Odpowiedzią na atak Modeny okazał się polski blok, dzięki któremu można było zatrzymać największe atuty rywali. Brawa dla polskiej drużyny za walkę i ambicję, zwłaszcza że grali bez swojego najlepszego zawodnika.

 

Lotos Trefl Gdańsk - DHL Modena 3:2 (25:22, 21:25, 26:24, 22:25, 15:13)