Kobiecy futbol bywa przewrotny i często mało logiczny. Przed dwoma dniami przez pierwsze 30 minut Polki zdominowały rywalki, ale swej przewagi nie potrafiły przekuć na gola. Za to pierwszy celny strzał rywalek przyniósł im wtedy prowadzenie, które utrzymało się do końca. W drugiej połowie podopieczne Wojciecha Basiuka głównie się broniły i tylko dzięki dobrej postawie  Anny Szymańskiej przegrały tylko różnicą jednego trafienia.

 

Dobre tylko pół godziny. Portugalki lepsze od Polek


Widząc przebieg pierwszego spotkania selekcjoner polskiej reprezentacji zareagował i zmienił taktykę. Nie było już wysokiego, agresywnego pressingu, raczej średni, z którego jednak niewiele wynikało. Polki wyglądały na wolniejsze o jedno tempo, często spóźnione i w dość prostych sytuacjach podające prosto pod nogi żwawiej poruszających się rywalek. Te jednak też, mimo przewagi w grze jeden na jeden, nie były w stanie wypracować sobie sytuacji do pokonania Darii Antończyk. Siły na drugą połowę – mimo bardzo ciężkiego po padającym przez cały ranek boiska – zostały jednak zachowane. Początek drugiej połowy tego jednak nie zapowiadał.


Polskie piłkarki nie pokazywały się do gry jakby nie chcąc piłki, więc linia obrony często miała problem do kogo ją zagrać. Ustawiona na szpicy Silvana Chojnowski znów wykonała mnóstwo pracy, ale żadna piłka zagrywana do niej, nigdy do niej trafiła. Ale w końcu celność i właściwe włączanie się do akcji zaczęło się zazębiać. Najpierw było zagranie Natalii Pakulskiej na skrzydło do Katarzyny Daleszczyk, która wyłożyła piłkę Alekandrze Sikorze. Zakończyło się to co prawda niecelnym uderzeniem kapitanki drużyny, ale akcja wreszcie zostało sfinalizowana.


W 70. minucie podobna piłka od Patrycji Balcerzak w kierunku Daleszczyk zaowocowała golem. Piłkarka Medyka Konin ruszyła tak dynamicznie, jak mało kto się tego spodziewał. „Kumulowałam energię na taką akcję” – śmiała się tuż po zakończeniu spotkania „asystentka”. Jej dokładne podanie na środek pola karnego precyzyjnym strzałem zakończyła wprowadzona chwilę wcześniej za Chojnowski Nikola „Kiki” Kaletka. W końcówce, także wprowadzona z ławki, Ewelina Kamczyk w podobnej sytuacji minimalnie chybiła.


Po stracie gola Portugalki miały swoje okazje, ale nie tak dogodne jak dwa dni wcześniej. Groźnie zrobiło się głównie wtedy, gdy prostopadłe podanie mogło dojść do Dolores Silvy ale ofiarne wyjście Antończyk zapobiegło utracie gola. Polska zrewanżowała się Portugalkom mimo, choć z przebiegu gry lepsza nie była.  


Dlatego też wielkiej euforii po wygranym spotkaniu nie było. Zarówno piłkarki jak i sztab mają  świadomość, że nad poziomem gry zachwycać się nie można. Nawet mając na uwadze fakt terminu rozgrywania tych spotkań, bo przecież gro zawodniczek dopiero zaczęło przygotowania. Ale wygrana zawsze cieszy, tym bardziej  nawet w towarzyskich potyczkach zyskuje się punkty do rankingu, które będą ważne w przy rozstawieniu w koszykach w kolejnych eliminajcach.


Trzeba też myśleć o dalszym poszukiwaniu kandydatek do kadry, bo nie wszystkie powoływanie spełniają oczekiwania, a konkurencja zawsze jest motywująca. To jednak temat na dalsze tygodnie oraz krótki obóz w Gutowie, gdzie zespół uda się po powrocie z Portugalii. Wieczór spędzono więc na świętowaniu urodzin Hanny Konsek, która z powodu urazu nie mogła się cieszyć z czwartkowej wygranej jako jej pełnoprawna jego uczestniczka.

Portugalia - Polska 0:1 (0:0)

Bramka: Kaletka 70

Portugalia: Neide Simões - Rita Fontemanha, Sílvia Rebelo (83. Carole Costa), Mónica Mendes, Ana Borges - Jéssica Silva (70. Carolina Mendes), Vanessa Marques, Dolores Silva, Cláudia Neto (76. Amanda Costa), Suzane Pires (64. Solange Carvalhas) - Edite (64. Diana Silva).

Polska: Daria Antończyk - Aleksandra Sikora, Agata Guściora, Jolanta Siwińska, Natalia Chudzik - Natalia Pakulska, Evelyn Nicinski (73. Dominika Grabowska), Patrycja Balcerzak, Katarzyna Daleszczyk (90. Ewelina Kamczyk), Martyna Wiankowska - Silvana Chojnowski (65. Nikol Kaletka)