Jedynym przebłyskiem G2 był double kill zdobyty przez Tricka w 20 minucie. Jungler G2 zdecydował się na odważny wybór Udyra, który robił więcej zamieszania niż obrażeń. Trick zakończył grę przeciw z H2k zadając tyle samo obrażeń przeciwnikom co support Hybrid. Rozczarowuje postawa Perkza, który podczas poprzednich meczów prezentował się więcej niż obiecująco. Wybór Zeda przeciwko Lissandrze był dość ryzykowny i to Ryu z H2k Gaming miał więcej do powiedzienia w każdej fazie gry.

W 15 minucie gra zaczęła niebezpiecznie szybko wymykać się z pod kontroli graczy G2 Esports. Sposób przeprowadzania teamfightów przez zawodników H2k Gaming to klasa światowa na światowej scenie League of Legends. H2k miało tysiąc różnych sposobów na utrzymanie Forg1vena przy życiu. Dodatkowo Odoamne grajcy jako Shen na górnej alei świetnie współpracował ze swoją drużyną przy rozpoczynaniu walk drużynowych. Sposób kite'owania i umiejętność znajdowania idealnych luk czasowych na ponowne zainicjowanie walki to subletlne różnice w jakości między obiema drużynami. Oprócz braków w zgraniu w drużynie G2 najbardizej zawiódł Kikis, który nie był w stanie uniemożliwić Shenowi wspomagania swojej drużyny z każdego miejsca na Summoners Rift.

 

Za sprawą zwycięstwa drużyny Jankosa, zarówno H2k Gaming i G2 Esports kończą drugi weekend z bilansem 3-1. Jednak to H2k wygląda – przynajmniej narazie – sporo mocniej i to Jankos i Vander mogą być spokojniejsi o swoje następne mecze.