W poprzedniej edycji australijskich zawodów Radwańska odpadła właśnie w 1/8 finału. Wydaje się - przynajmniej teoretycznie - że ma teraz duże szanse na to, by poprawić tamten wynik i dopisać do konta punkty rankingowe. Jak na razie los stawiał na drodze czwartej zawodniczki listy WTA rywalki spoza czołowej "30". Najwyżej notowaną przeciwniczką 26-letniej krakowianki była dotychczas 37. w zestawieniu Kanadyjka Eugenie Bouchard, z którą zmierzyła się w drugiej rundzie.

 

Ivanovic pożegnała się z Australian Open. Trener Serbki odwieziony do szpitala

 

Wszystkie trzy pojedynki Polki w Melbourne (przyszło jej walczyć także z Amerykanką Christiną McHale i Portorykanką Monicą Puig) miały podobny przebieg - rywalki zaczynały ofensywnie i ambitnie i momentami dominowały na korcie. Udawało im się to jednak tylko przez część pierwszego seta. Później jednak do akcji wkraczała podopieczna Tomasza Wiktorowskiego. W poczynania przeciwniczek wkradały się błędy, których liczba w szybkim tempie rosła, a z czego skrzętnie korzystała triumfatorka ostatniej edycji WTA Finals.

 

W Melbourne Radwańska kontynuuje dobrą passę, którą zaczęła jeszcze jesienią (wygrała wówczas turnieje w Tokio, Tiencinie i WTA Finals, a na początku bieżącego roku w Shenzen). W tym sezonie jest jak na razie niepokonana. Jako kolejna tę serię Polki spróbuje zakończyć 82. w rankingu Friedsam. Wydaje się jednak, że niespełna 22-letnia Niemka nie ma zbyt wielu argumentów po swojej stronie. Nie tylko jest znacznie niżej notowana i nie wygrała ani jednego turnieju WTA (Polka zwyciężyła w 18), ale także uległa krakowiance w ich jedynym dotychczasowym pojedynku - dwa tygodnie temu w ćwierćfinale w Shenzen 2:6, 4:6.

 

Friedsam już ma spore powody do zadowolenia. Po raz drugi znalazła się w głównej drabince Australian Open. W ubiegłorocznym debiucie przegrała mecz otwarcia. W trzeciej rundzie obecnej edycji wyeliminowała rozstawioną z "13" Robertę Vinci 0:6, 6:4, 6:4. Większość kibiców i ekspertów spodziewała się, że w 1/8 finału obejrzy właśnie mecz Polki z Włoszką.

 

"Było mi ciężko wrócić do równowagi po 0:6 w pierwszej partii, ale nie miałam nic do stracenia. Starałam się zrelaksować i po prostu bawić tenisem. Wyszło dobrze, aż nie mogę uwierzyć jak dobrze" - przyznała Niemka.

 

Radwańska w imprezie w Melbourne startuje po raz 10. z rzędu. Na ćwierćfinale zatrzymała się w latach 2008 i 2011-13. Dwa lata temu znalazła się w najlepszej "czwórce".

 

Jej niedzielny pojedynek będzie czwartym spotkaniem na Hisense Arena, drugim co do wielkości korcie kompleksu Melbourne Park i zacznie się nie wcześniej niż o godz. 7 czasu polskiego. Krakowianka w tej edycji jeszcze nie występowała na tym obiekcie.

 

W niedzielę zaprezentują się także obaj Polacy, którzy zgłosili się go rywalizacji w grze mieszanej. Każdy z nich za partnerkę ma Czeszkę. Rozstawieni z numerem szóstym Marcin Matkowski i Lucie Hradecka w czwartym meczu na korcie nr 2 spotkają się z Amerykanką Coco Vandeweghe i Rumunem Horią Tecau. Łukasza Kubota i Andreę Hlavackovą czeka z kolei rywalizacja z Hiszpanami Larą Arruabarreną i Davidem Marrero. Będzie to piąty, ostatni pojedynek na korcie nr 6. Zarówno dla pierwszego, jak i dla drugiego z Polaków występ w mikście będzie szansą na polepszenie sobie humoru po szybkim zakończeniu gry w deblu. Tworzący duet zawodnicy odpadli w drugiej rundzie.