Przed ostatnią kolejką fazy grupowej LM podopieczni trenera Miguela Falaski nie mogą być pewni gry w kolejnej rundzie europejskich rozgrywek.

 

Gacek w Kadziu Project: Kibice - jesteście fantastyczni!

 

Po pięciu rozegranych spotkaniach, w których Skra odniosła trzy zwycięstwa i doznała dwóch porażek, bełchatowianie z dorobkiem 9 punktów są wiceliderem gr. E. Do play off, w którym wystąpi 12 zespołów, awansują zwycięzcy siedmiu grup oraz pięć najlepszych drużyn z drugich miejsc. Kolejny zespół z drugiej pozycji zajmie zaś miejsce organizatora Final Four LM wybranego spośród czołowej dwunastki. To w praktyce oznacza, że po fazie grupowej z dalszej rywalizacji odpadnie tylko najsłabszy wicelider.

 

Przed ostatnimi meczami grupowymi z drużyn zajmujących drugie pozycje gorszy bilans od Skry ma tylko Halkbank Ankara (gr. D), który ma na koncie 8 punktów. Z kolei 10 punktów zdobył Volley Asse-Lennik (gr. G), ale Belgowie rozegrali już wszystkie spotkania.

 

To oznacza, że każde zwycięstwo nad Duklą Liberec zapewni Skrze awans.

 

"Nie będziemy oglądać się na innych i zamierzamy cieszyć się z wygranej oraz awansu po wtorkowym meczu. Na to się nastawiamy i nie wyobrażam sobie, żeby zabrakło nas w play off. Chcemy pokazać dobrą siatkówkę, na pewno lepszą niż w sobotnim meczu przeciwko Effectorowi Kielce (3:2). W każdym kolejnym spotkaniu chcemy grać dużo lepiej i oby nam się to udało. Wierzę, że wywalczymy ten awans i będziemy dalej walczyć w Lidze Mistrzów" - zapewnił środkowy PGE Skry Karol Kłos.

 

Teoretycznie bełchatowian czeka łatwe zadanie, bo ich rywalem będzie najsłabszy zespół w grupie. Dukla przegrała wszystkie mecze i w całych rozgrywkach Ligi Mistrzów wygrała tylko dwa sety. W Libercu, w 1. kolejce rozgrywek, bełchatowianie zwyciężyli 3:0.

 

W drugim meczu grupy E belgijski Knack Roeselare podejmie lidera tabeli Cucine Lube Civitanova (godzina 20.30).