Pindera: Czy Rosjanin spełni swoje groźby?

Sporty walki
Pindera: Czy Rosjanin spełni swoje groźby?
fot. PAP/ITAR-TASS

Siergiej Kowaliow mówi krótko, że w sobotę wyślę Jeana Pascala na emeryturę. Kanadyjczyk zna siłę jego uderzeń, więc powinien mieć się na baczności.

Stawką walki, do której dojdzie  w Montrealu, będą trzy pasy mistrzowskie (WBA, IBF, WBO) w wadze półciężkiej należące do Rosjanina. I to on będzie w rewanżowym pojedynku faworytem. Pierwszy, który odbył się w marcu minionego roku, też w Bell Centre w Montrealu, zakończył się poddaniem Pascala w ósmej rundzie.

 

Marcin Naruszczka przeciwnikiem Rafała Haratyka na gali FEN 11!


Kanadyjczyk urodzony na Haiti twierdzi wprawdzie, że decyzja sędziego była przedwczesna, ale Kowaliow ma wręcz przeciwne zdanie: Pascal powinien raczej mu podziękować za to co zrobił. Luis Pabon tą decyzją zaoszczędził mu sporo zdrowia, a kto wie, może nawet uratował mu życie – uważa rosyjski król nokautu.

Siergiej Kowaliow wie co mówi, bo  jeden z pokonanych przez niego rywali zmarł na skutek otrzymanych ciosów. Był nim Roman Simakow w grudniu 2011 roku.

Mieszkający teraz na Florydzie „Krusher” nie ukrywa swojej niechęci do Pascala i  ostro się o nim wypowiada. Ostrzega, że zapłaci w ringu za wszystko co wygadywał na jego temat, a określenie, że wyśle go na emeryturę jest jednym z delikatniejszych.

– Kilka miesięcy temu sędzia nie pozwolił mi dokończyć mojej pracy. Gdy nie przerwał tej walki nokaut byłby ciężki i brutalny, a rewanż nie byłby potrzebny – powtarza na każdym kroku Kowaliow.

Przyznaje też, że w pierwszym pojedynku popełnił kilka błędów, które w przygotowaniach do rewanżu starał się wyeliminować. I cieszy się, że nowym trenerem Pascala jest Freddie Roach, bo to go dodatkowo mobilizuje.

- Wiem, że to świetny szkoleniowiec, więc robię wszystko, by być gotowym na każdą niespodziankę, którą przygotuje. Sobotnia walka z Pascalem zakończy się szybciej niż pierwsza, po niej nie będzie już żadnych wątpliwości. W pierwszej też nie było, a jak słyszę, że on wygrał kilka rund, to chce mi się śmiać. Tym bardziej ten rewanżowy pojedynek potraktuje bardzo osobiście, bez litości – grozi Kowaliow.

Jednocześnie bardzo chwali kanadyjską publiczność, mówi, że lubi tam walczyć, bo czuje się jak u siebie w Rosji. –  Jean Pascal walczy tylko na swoim terenie, więc to ja musiałem do niego jechać, nie było innego wyjścia – twierdzi posiadacz trzech mistrzowskich pasów w wadze półciężkiej.

Zalety Kowaliowa i etos pracy Rosjanina podkreśla jego trener, John David Jackson, przed laty zawodowy czempion kategorii junior średniej i średniej. Opowiada, że plan walki układają wspólnie, ale jego realizacja i ewentualne korekty leżą już w gestii Siergieja. – On jest jak choreograf, dba o każdy szczegół, by niczego nie zepsuć – mówi Jackson.

Dlatego jest o niego spokojny, bo uważa, że w rewanżu z Pascalem poradzi sobie jeszcze lepiej niż w ich pierwszej walce. A co później ? Kowaliow  bardzo chce zmierzyć się z rodakiem Pascala, Adonisem Stevensonem, mistrzem WBC. – Proponujemy mu więcej niż uczciwy podział: 50/50. Choć to ja mam trzy pasy, a on tylko jeden – argumentuje „Krusher”.

Być może do tej walki, która wyłoniłaby króla wagi półciężkiej dojdzie w połowie roku, jeśli nie, to jest jeszcze Andre Ward, który niedawno przeniósł się do tej kategorii. Ostatni amerykański złoty medalista olimpijski (2004 – Ateny), do niedawna najlepszy pięściarz wagi superśredniej  nie przegrał z nikim od 12 roku życia. Jego starcie z Rosjaninem byłoby więc wydarzeniem nie mniejszej wagi niż starcie „Krushera” ze Stevensonem. Najpierw jednak Kowaliow  w najbliższą sobotę musi pokonać Pascala. Nie powinno to być dla niego problemem, ale w boksie zdarzały się nie takie cuda. 

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze