Faworyt tego meczu mógł być tylko jeden. To oczywiście PGE Skra Bełchatów, która goni prowadzącą ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. - Jeżeli chcemy grać o mistrzostwo Polski, nie możemy sobie pozwolić na stratę punktów - mówił przed spotkaniem Robert Milczarek.

 

Winiarski: Czuje się bardzo dobrze

 

Pierwszy set był bardzo zacięty. Gospodarze prowadzli w pewnym momencie 22:21 i niespodzianka wisiała w powietru. Przyjezdni wrzucili jednak piąty bieg i dzięki Mariuszowi Wlazłemu, który zdobył ostatnie dwa punkty, wygrali 25:23.

 

Wydawało się, że druga partia może mieć podobny przebieg. Będzianianie prowadzili 14:13, ale ich rywale znów zakasali rękawy i wzięli się do gry. Efekt? 25:19! W trzecim secie bełchatowianie kontrolowali wydarzenia już od początku do końca, wygrywając 25:16. MVP spotkania został wybrany Nicolas Uriarte.

 

Co ciekawe, dla gospodarzy była to dziesiąta porażka z rzędu!

 

MKS Będzin - PGE Skra Bełchatów 0:3 (23:25, 19:25, 16:25)

 

MKS Będzin: Peacock, Kamiński, Gaca, Warda, Żuk, Pawliński, Kaczmarek (libero) oraz Stysiał (libero), Laane, Piotrowski, Oczko, Baczkała, Peszko

 

PGE Skra: Uriarte, Wlazły, Kłos, Wrona, Conte, Marechal, Piechocki (libero) oraz Lisinac, Gromadowski, Rodriguez, Stanković