Wojciech Podgórski: Na scenie Counter-Strike’a jesteś obecny od dawna. Wiele zmieniło się przez ten czas — to oczywiste. Przeważnie mówi się o ogromnym progresie. Ja z kolei chciałbym zapytać o to, czy dostrzegasz jakieś aspekty, które uległy pogorszeniu?

 

Łukasz Ganczewski: Nie wydaje mi się, żeby cokolwiek uległo pogorszeniu, a nawet jeśli, to zostało to raczej ukryte przez e-sportowe sukcesy na scenie Counter-Strike: Global Offensive. Coraz większe imprezy, niewyobrażalnie duże zainteresowanie młodych ludzi grą … I nie mówię tu tylko o obstawianiu spotkań, czy otwieraniu skrzynek. Kiedy zaczynałem komentować, nigdy nie przypuszczałem, że o CS:GO będę wypowiadał się na łamach Polsat Sport.

 

Czy po prawie dwóch latach przerwy nie brakuje Ci komentowania spotkań Counter-Strike’a? Pytam oczywiście o regularne streamowanie sprzed domowego monitora, tak jak robiłeś to chociażby w 2013 roku. Swego czasu byłeś nawet nazywany "Morgenem ery Global Offensive".

 

Przede wszystkim nie wiem, kto nazywał mnie „Morgenem ery CS:GO”, ale to miło z jego strony. Nie ukrywam, że miałem swoje pięć minut sławy na samym początku, ale najwyraźniej nie wykorzystałem ich wystarczająco dobrze. Czy brakuje mi komentowania? W jakimś stopniu tak, bo sprawiało mi to przyjemność. Utrzymywanie kontaktu z ogromną jak na tamte czasy publicznością, ekscytacja podczas komentowania… Czasem chciałbym wrócić do tych czasów. Może kiedyś znowu dostanę kolejną szansę, którą lepiej wykorzystam.

 

Czemu nagle przestałeś realizować się jako komentator? Dość często pojawiały się opinie mówiące o tym, że zrezygnowałeś widząc to jak błyskawicznie wybija się Piotrek Skowyrski. Jest w tym choć trochę prawdy?


Na moją przerwę w komentowaniu złożyło się sporo czynników, przede wszystkim lenistwo i brak motywacji, problemy z łączem internetowym. Jeżeli chodzi o sukcesy Piotrka, to jest to kompletnie inna sprawa i zupełnie mnie to nie interesowało. Już na samym początku komentowania miałem plany, aby pozwiedzać trochę świata i pojeździć na różne imprezy e-sportowe, nie tylko te w Polsce. Wiedziałem, że jako polski komentator moje szansę są nikłe, więc szukałem innych opcji takich, jak np. bycie managerem topowej drużyny.

 

Oprócz Izaka mamy jeszcze bardzo popularnego Maćka Żuchowskiego. Czy Twoim zdaniem obecnie jest jeszcze w Polsce miejsce dla nowych komentatorów Counter-Strike’a?


Oczywiście, że tak. Na Izaku i Morgenie świat się nie kończy. Ja udowodniłem to na początku ery CS:GO, kiedy na „scenie” liczył się głównie Morgen i Neqs. Bez żadnej historii ani znajomości e-sportowych z CS 1.6 udało mi się nawiązać współpracę z NEOGEAR – serwisem Filipa Kubskiego. Potem komentowałem dla ESL i tak dalej. Aktualnie scena jest bardzo duża, mamy od groma turniejów. Tak więc miejsce znajdzie się dla każdego. Poza Piotrkiem i Maćkiem bardzo dużą publiczność zgarnia też duet Saju&Easy podczas transmisji na kanale Fantasy Expo Challenge. Oprócz tego od niedawna razem z Morgenem często można oglądać komentującego Vuzzeya.

 

Przez lata wiele uwagi poświęcałeś współpracy z drużynami. Zanim jednak przejdę do ALSEN-Team, to nie mogę pominąć pytania o kulisy Twojego odejścia z Gamers2. Przypuszczam, że szczegółów nie zdradzisz, ale czy tamto zajście w jakiś sposób zmieniło Twój stosunek do pracy z zawodnikami? A może wręcz zmieniło Cię jako człowieka? W dalszym ciągu lubisz latać samolotami? 

 

Na początku po tym „niemiłym” incydencie zrezygnowałem z roli managera w Gamers2 i od razu zerwałem kontakt z całą piątką. Z czasem jednak trochę oprzytomniałem i nie mam chyba z żadnym z chłopaków jakichś spięć. Ze wszystkimi utrzymuje neutralne kontakty, a jeśli chodzi o samoloty, cóż — jak to mówią — człowiek uczy się na błędach (śmiech). Teraz wszystkie wyjazdy, transport nawet do prywatnych wycieczek staram się załatwiać z większym wyprzedzeniem. 

 

  

Czy gdybyś mógł cofnąć czas, to zrobiłbyś coś w swojej e-sportowej karierze inaczej? Jeśli tak, to co by to było? A może chciałbyś, aby wszystko potoczyło się dokładnie w taki sam sposób?

 

Nie żałuje podjętych przez siebie decyzji, dzięki nim poznałem niesamowitych ludzi, odwiedziłem wiele pięknych miejsc w Polsce i za granicą. Może jedyną rzeczą, którą zrobiłbym inaczej to podjęcie się komentowania w duecie na samym początku mojej „e-sportowej” przygody. Nie ukrywam, że na początku bardzo się tego obawiałem, a jeszcze podczas komentowania dla NEOGEAR miałem sporo okazji skomentować mecze wspólnie z Izakiem. Kto wie, może wyszłaby wtedy jakaś współpraca, ale teraz mogę tylko gdybać.

 

Zapewne śledzisz — przynajmniej od czasu do czasu — poczynania swoich byłych podopiecznych. Co sądzisz na temat obecnego kształtu ich działań?

 

Moim zdaniem radzą sobie bardzo dobrze, co prawda skład, z którym miałem kiedyś do czynienia trochę się podzielił, ale wydaje mi się, że wszyscy w jakimś stopniu dają radę. Mają dobre organizacje, grają w wielu internetowych turniejach, czasem zagrają na zagranicznych Lanach – czego chcieć więcej?

 

Od kilku miesięcy jesteś managerem ALSEN-Team. Zazwyczaj społeczność wiąże Twoją osobę z żeńskim zespołem Counter-Strike: Global Offensive. Utożsamianie się z dziewczynami jest bardziej przejawem przyjaźni czy zawodowych obowiązków?


Z dziewczynami znam się od czasów pierwszego IEM w Polsce, także trochę czasu już od tego momentu minęło. Wydaje mi się, że od zawsze utrzymywałem z nimi dobre kontakty, tak więc przede wszystkim chodzi tutaj o relacje przyjacielskie. W miarę możliwości staram się pomagać w całej organizacji przy wyjazdach, np. do Monachium, ale i nie tylko. 

 

 

W oczy rzuca się to, że od jakiegoś czasu bardzo dbasz o swój kanał na Youtube. Efekt małego przebranżowienia? Czy dziś można określić Cię mianem Youtubera?

 

Na swój kanał YouTube zacząłem wrzucać jakieś materiały od momentu, kiedy miałem niestabilne łącze i nie mogłem zbyt często komentować spotkań. Nie nazwałbym siebie „Youtuberem”, ale prawdą jest, że czasem nagram coś mniej lub bardziej ciekawego. Chociaż tak jak mówiłem, raczej nie wiąże z tym przyszłości.

 

Już za miesiąc wydarzenie, na które czeka nie tylko cała e-sportowa Polska, ale i świat – finały Intel Extreme Masters w Katowicach. Czy podobnie jak w poprzednich latach i tym razem będziesz miał swój oficjalny udział w imprezie? Jeśli tak to w jakim charakterze?

 

Niestety nic mi o tym nie wiadomo, żebym komentował mecze na IEM, ale podkładam wielkie nadzieje w dziewczynach z ALSEN-Team. Nasze panie biorą udział w kwalifikacjach online do Intel Challenge, który odbywał będzie się podczas Intel Extreme Masters w Spodku. Do tej pory udało im się wygrać pierwszą fazę kwalifikacji, a niedługo zagrają w finałach i powalczą o slota na głównej imprezie. Zrobiły ogromny progres przez cały rok. Mam nadzieje, że będę mógł im kibicować w marcu jako Manager.

 

Jak wyobrażasz sobie swoją e-sportową przyszłość?


Przez ostatnie trzy lata moje podejście do e-sportu trochę się zmieniło, ale mam nadzieje, że dalej w jakimś stopniu w nim pozostanę. Jeżeli w niedalekiej przyszłości pojawi się kolejna szansa, aby wrócić do komentowania, to postaram się z niej skorzystać w stu procentach.