"Wojownicy" nie mieli problemów z odniesieniem zwycięstwa, choć słabszy dzień miał ich lider Stephen Curry. Najbardziej wartościowy zawodnik poprzedniego sezonu (MVP) uzyskał tylko 12 pkt. Świetnie grali Thompson, który trafił 14 z 18 rzutów z gry, a także Draymond Green. 25-letni skrzydłowy po raz dziewiąty w obecnym sezonie miał tzw. triple-double. Na swoim koncie zapisał 20 pkt oraz po 10 asyst i zbiórek. "Rywale grali na zupełnie innym poziomie. Aktualni mistrzowie pokazali na co ich stać" - powiedział trener Knicks Derek Fisher. Dla nowojorczyków 24 pkt zdobył Carmelo Anthony.

 

Euroliga: Wisła walczy o awans

 

Jednostronnym widowiskiem okazał się mecz Los Angeles Clippers - Chicago Bulls. Gospodarze zwycięstwo 120:93 zawdzięczają przede wszystkim rezerwowym, którzy zdobyli łącznie aż 58 punktów. 26 z nich było dziełem Jamala Crawforda. Zawodnicy z ławki "Byków" dorobek drużyny powiększyli o 18 pkt. "Nasi rezerwowi byli dziś po prostu fantastyczni. O to mi właśnie chodzi, by zmiennicy nie bali się oddawać rzutów, aby grali swobodnie, szybko i agresywnie" - powiedział trener Clippers Doc Rivers. Wśród pokonanych najlepszy był Jimmy Butler - 23 pkt.


Czwarte kolejne zwycięstwo odniósł zespół Portland Trail Blazers. Tym razem we własnej hali pokonał Minnesotę Timberwolves 96:93. Drużyna z Oregonu spisuje się lepiej niż oczekiwano. Przed sezonem straciła czterech podstawowych zawodników, a mimo to z bilansem 23-26 zajmuje ósme miejsce w Konferencji Zachodniej i niespodziewanie ma spore szanse, by zagrać w fazie play off. Trail Blazers napędzają Damian Lillard i C.J. McCollum. W niedzielę zdobyli po 21 pkt.

 

Na zachodzie najsłabsi są koszykarze Los Angeles Lakers (9-41). W niedzielę doznali dziesiątej porażki z rzędu, przegrywając u siebie z Charlotte Hornets 82:101. Ostatni raz tak czarną serię "Jeziorowcy" mieli w 1994 roku, a 11 kolejnych spotkań nigdy nie przegrali.