PGE Atom Trefl Sopot kontynuuje passę zwycięstw. W 16. kolejce Orlen Ligi pokonał na własnym parkiecie Impel Wrocław w trzech setach. Wrocławianki, które przed sezonem były w gronie faworytów do mistrzostwa Polski, w ostatnim czasie nie radzą sobie najlepiej, co tylko potwierdził ich występ w Ergo Arenie.

 

Psycholog sportu: Piłkarzom ręcznym zabrakło... Michała Kubiaka!


– Nałożyłyśmy na wrocławianki presję w przyjęciu dzięki naszej ostrej zagrywce. Uważam, że to był klucz do naszej dobry gry i w ostateczności do zwycięstwa. Starałyśmy się bardzo dobrze przygotować do tego spotkania i myślę, że nam się udało, co zresztą było widać na boisku. Grało nam się w tym meczu bardzo przyjemnie, lubię to uczucie. (śmiech) Każda z nas wiedziała co ma robić i wszystko funkcjonowało tak, jak powinno – analizowała spotkanie Maret Balkestein, przyjmująca PGE Atomu Trefla Sopot.

Tydzień przed spotkaniem z sopockim klubem wrocławianki wygrały hit 15. kolejki – 3:2 z Chemikiem Police. W międzyczasie jednak przegrały ostatni mecz grupowy Ligi Mistrzyń i pożegnały się z tymi rozgrywkami. Wydawało się mimo wszystko, że do Trójmiasta przyjadą po pewną wygraną i będą chciały udowodnić swoją wartość. Rzeczywistość okazała się dla nich okrutna. Po godzinie z minutami PGE Atom Trefl Sopot świętował zwycięstwo 3:0.

 – Nie spodziewałyśmy się, że Impel Wrocław zagra tak słabo. Szczególnie po tym, co zaprezentował przeciwko Chemikowi Police. Byłyśmy gotowe na bardzo ciężkie spotkanie. Wrocławianki miały ciężki tydzień za sobą – odpadły z Ligi Mistrzyń i mogły być trochę przybite tą sytuacją. Jest to jednak zespół, który ma w składzie doświadczone zawodniczki, więc myślałyśmy, że wyjdzie na spotkanie z nami z „czystymi głowami”. Tak się nie stało, dalej jestem zaskoczona, że tak łatwo wygrałyśmy – przyznała Holenderka.

Atomówki od początku do końca dyktowały warunki swoim rywalkom i gdyby nie popełniły własnych błędów, Impel Wrocław nie osiągnąłby granicy 10 punktów w trzeciej odsłonie.

– Myślę, że stać nas na jeszcze lepszą grę. Z Impelem Wrocław zagrałyśmy w porządku, dobrze taktycznie. Dużo zależy nie tylko od przygotowania fizycznego, ale też od wiary i pewności co do swoich umiejętności. Oczywiście w meczu z wrocławiankami dałyśmy z siebie sto procent, ale czasami jest tak, że nie czujesz się świeżo na boisku, komfortowo fizycznie itp. W ostatnim czasie cały czas pracujemy nad tą świeżością i mam nadzieję, że w tych najważniejszych meczach to zaprocentuje. Najbliższy tydzień będzie wymagający, bo zagramy z Chemikiem Police, który również szuka jakości po ostatnich porażkach. Nie możemy go jednak zlekceważyć, bo to wciąż znakomity zespół i aktualny mistrz Polski – wytłumaczyła Balkestein.

W ostatnich dniach sopocianki poznały swojego nowego rywala w europejskiej Lidze Mistrzyń. Już 10 lutego zmierzą się na własnym boisku z włoską Nordmeccaniką Piacenza, brązowym medalistą poprzedniego sezonu Serie A1. Co myśli o tym przeciwniku przyjmująca PGE Atomu Trefla?

– Normeccanica Piacenza to dobry zespół. Ma w składzie dwie Holenderki, dlatego już się cieszę, że się z nimi zobaczę. (śmiech) Myślę, że to dobrze poukładana drużyna. Nie ma gwiazd w składzie, ale u nas też takich nie ma. Mamy oczywiście dobre zawodniczki, ale każdy musi dać z siebie wszystko, żeby zespół dobrze funkcjonował. W zespole nie potrzeba gwiazd, żeby wygrywać, ważne jest mieć dobre relacje i tzw. team spirit. Wracając do tematu – ekipa z Piacenzy to będzie trudny rywal, ale czuję, że mamy szansę go pokonać i dostać się do kolejnej rundy w Lidze Mistrzyń – zakończyła Balkestein.