6 kolejek NA LCS za nami. Zobacz kto zdominował rozgrywki.

E-sport
6 kolejek NA LCS za nami. Zobacz kto zdominował rozgrywki.

Sześć kolejek północnoamerykańskich rozgrywek League Championship Series za nami. Immortals wciąż pozostaje niepokonane i z olbrzymią przewagą dystansuje rywali, a zaraz za nimi plasuje się coraz mocniejsze NRG eSports. Miłą niespodzianką jest postawa Team Impulse i stabilna gra Coutner Logic Gaming.

Immortals (6-0)

 

Nowa drużyna WildTurtle nie tylko z łatwością wygrywa kolejne mecze w NA LCS. Dwa razy udało im się to zrobić nawet przed 20 minutą gry. Wybuchowy skład świetnie radzi sobie z outsiderami, ale potrafi też zdystansować lepsze drużyny jak TSM czy NRG eSports. Immortals było sporo lepsze od NRG, a szczególnie dobrze sprawdzały się teleporty Huniego (grającego jako Lissandra). Podobnie było w meczu z TSM gdzie – pomimo że drużyna momentami przesadzała z agresją – support Adrian pewnie ratował sytuacje. Inaczej niż inne drużyny w NA LCS, Immortals jest szybkie i precyzyjne. Zawodnicy lidera tabeli nie zastanawiają się nad sposobami na zwycięstwo, oni po prostu wygrywają.

 

NRG eSports (4-2)

 

NRG eSports ma w swoim składzie jedne z największych indywidualnych talentów, ale drużyna ma małe problemy ze zgraniem drużynowym. Szczególnie kuleje wczesna faza gry, gdzie NRG eSports zazwyczaj odstaje od swoich przeciwników. Galen "Moon" Holgate nie zawsze nadąża za najlepszymi junglerami w Ameryce i nie jest zdolny do wywierania wystarczającej presji na swoje linie. NRG jest z drugiej strony najbardziej kreatywną drużyną w NA LCS. W ostatniej masakrze dokonanej na Team SoloMid Lee "GBM" Changseok grał zapomnianym Zileanem, a jungler Jung "Impact" Eonyeong wybrał Poppy. Ta kombinacja gwarantowała świetny sposób na dostarczenie bomb Zegarmistrza. Wszystko zadziałało więcej niż dobrze. Przez 32 minuty rozgrywki zawodnicy TSM nie zdołali zabić ani jednego gracza NRG. Jeśli drużyna nie przestanie zaskakiwać przeciwników, to następne mecze mogą dla nich układać się tak samo dobrze.

 

Counter Logic Gaming (4-2)

 

Najpopularniejsza drużyna w Stanach ma zdecydowanie jedną z najlepszych synergii drużynowych, a ADC drużyny Trevor „Stixxay” Hayes wydaje się świetnie pasować do nieco odmienionej drużyny. Stixxay nie jest tak dominujący jak Doublelift, ale jednocześnie nie wymaga tak wiele uwagi od wspierających swojej drużyny. CLG ma najlepszy w całej lidze współczynnik zdobywania pierwszego smoka i smoków w ogóle. CLG od zawsze starało się zdobywać jak najwięcej celów na mapie, a teraz nasiliło się to jeszcze bardziej. Drużyna ma pewne problemy w środkowej fazie gry i miała jeden z łatwiejszych terminarzy w całej lidze, ale bez wątpienia ma też potencjał na wygrywanie najważniejszych meczów. Pierwszą okazją by to udowodnić będzie przyszłotygodniowa potyczka z zajmującą pierwsze miejsce drużyną Immortals.

Team Impulse (3-3)

 

Największa niespodzianka wiosennego splitu NA LCS nie przestaje zaskakiwać. Gdy TiP prezentowało swój skład eksperci skazywali drużynę na pewne okupowanie końca tabeli. Pomimo olbrzymich zawirowań związanych z kompletowaniem składu (Team Impulse nie rozegrało ani jednej kolejki bez zmian w składzie) drużyna prezentuje się bardzo dobrze i szokuje umiejętnością koordynowania zagrań i inicjowania teamfightów. Team Impulse jest także – za Immortals – drugą najlepszą drużyną jeśli chodzi o liczbę zdobytych zabójstw. Gdy Gate i Seraph pojawiają się na Summoners Rift, to trup ściele się więcej niż gęsto. Fani zespołu obawiają się jednak, że ciągłe zmiany w składzie pozbawią zespół świeżości, gdy pozostałe drużyny NA LCS będą ciągle zgrywać się jeszcze bardziej.

 

Team Liquid (3-3)

 

Jedyną nadzieją Team Liquid w tym sezonie jest postawa ich ADC Chae'a „Pigleta” Gwangjina. Koreańczyk prowadził TL do zwycięstwa we wszystkich trzech wygranych przez nich meczach i to tylko na nim opierała się gra całego zespołu. Reszta Liquid momentami wyglądała jakby zapomniała jak grać w League of Legends. Po rozczarowującym starcie z wynikiem 0-3 drużynie udało się odnieść zwycięstwa nad Echo Fox, NRG i TiP. Gwoli ścisłości: Team Liquid nie jest przerażająco słabe. Po prostu – oprócz kreatywnych zagrań supporta Matta – drużyna za bardzo polega na swoim najlepszym zawodniku i nie zanosi się na szybką zmianę w tym temacie. Najgorszym zawodnikiem drużyny pozostaje Kim „Fenix” Jaehoon, który jest bardzo nierówny i nieco zbyt wolny podczas walk drużynowych.

Team SoloMid (3-3)

 

Przed sezonem zasadniczym drużyna z Doubleliftem, Svenskerenem, YellOwStaRem wygladała na najmocniejsza na całym kontynencie. Inaczej było po pierwszych kilku meczach, gdzie TSM zagrało bardzo słabo i kiepsko dystrybuowała złoto zdobywane przez swoją drużynę. Drużyna przebudziła się podczas meczów z Dignitas i Cloud9, gdzie wyglądała (szczególnie pod względem koordynacji) sporo lepiej niż w poprzednich trzech. Jednak wczoraj TSM zostało doszczętnie zniszczone przez NRG eSports (a właściwie kombinacje Zilean-Poppy skonstruowaną przez zawodników tej drużyny). TSM było na to nieprzygotowane – to zrozumiałe. Ale trzecia porażka w NA LCS stawia pod znakiem zapytania przewidywania ekspertów, oczekiwania fanów i dobry występ podczas IEM Katowice na początku marca.

 

Cloud9 (3-3)

 

Drużyna Cloud9 wygląda bardzo słabo, gdy nie gra w niej Hai „Hai” Du Lam. Pomimo tego, że Michael „BunnyFuFu” Kurylo robi wszystko, aby go dobrze zastąpić, to w praktyce wychodzi to różnie. Tak czy inaczej, nawet z Hai'em w składzie, drużyna przegrała z TSM i ledwo wygrała z Dignitas. Mecz z tymi drugimi to bardziej pokaz słabości Dignitas, niż eksplozji formy Cloud9. Najsłabszym ogniwem drużyny jest jak na razie An „Balls” Le, który nie potrafi stworzyć przewagi teleportem i rzadko flankuje pozostałe aleje w celu stworzenia przewagi dla swoich kolegów.

Dignitas (2-4)

 

Dignitas czasem wygląda bardzo mocno, by zaraz potem popełnić szkolne błędy i dać wyrwać sobie zwycięstwo z ręki. Zaraz po rozegraniu perfekcyjnego teamfightu, zawodnicy Dignitas potrafią oddać całą kontrolę nad przebiegiem meczu kontrowersyjnymi decyzjami na Summoners Rift. Pozytywnym aspektem jest nowy top laner drużyny. Billy „BillyBos” Yu wydaje się być lepszym graczem niż Lennar „SmittyJ” Warkus, ale potrzebuje jeszcze trochę czasu aby w pełni zaaklimatyzować się w drużynie.

 

Echo Fox (1-5)

 

Mecz z Immorals na pewno pozostanie zawodnikom Echo Fox na długo w pamięci. Drużyna z lisem w logo nie mogła nawet poddać się, ponieważ została pokonana przed 20 minutą. Ciężko ocenić ogólną postawę drużyny, ponieważ problemy wizowe sprawiają że od 4 meczów drużyna gra w eksperymentalnym składzie. Trzech z pięciu zawodników wciąż próbuje załatwić sobie wizę pracowniczą do USA, a w tym czasie zarząd drużyny musi szukać rozwiązań w postaci wypożyczania graczy innych zespołów. Oprócz tego drużyna nie była w stanie skompletować składu w swoim trzecim meczu i musiała oddać walkowera przeciwko NRG eSports. Nawet jeśli podstawowi gracze wrócą do drużyny, to Echo Fox straciło mnóstwo czasu na docieranie się ze zmiennikami i najprawdopodobniej nie będzie już w stanie rywalizować na najwyższym poziomie.

 

Renegades (1-5)

 

Podobnie jak Echo Fox, Renegades musiało rozegrać 3 mecze bez swojego podstawowego gracza. Ales „Freeze” Knezinek – bo o nim mowa – nie mógł grać podczas drugiego i początku trzeciego weekendu rozgrywek z powodu problemów osobistych. Drużyna radziła sobie bardzo źle bez swojej gwiazdy, a gdy ta wróciła to support drużyny Maria „Remi” Cerveling pokazała kilka ciekawych zagrań, ale często przynosiły one efekt odwrotny do zamierzonego. Jedynym zwycięstwem na koncie Renegades jest wygrania z beznadziejnie wyglądającym Cloud9 podczas pierwszej kolejki zmagań. Remi zrezygnowała z dalszej gry dla Renegades, a drużyna poszukuje obecnie nowego supporta na jej miejsce.

Michał Bogacz

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze