Łukasz Kadziewicz: Czego oczekiwałaś po powrocie do kraju? Przed sezonem głośno było o tym, że może zostaniesz we Włoszech, albo pojedziesz do słonecznej Brazylii, a tymczasem wylądowałaś w Policach... Czy jesteś zadowolona z gry w barwach Chemika?

 

Joanna Wołosz: Myślę, że tak. Pierwszą fazę sezonu możemy uznać za udaną. Grałyśmy dobrze i w Orlen Lidze, i w Lidze Mistrzyń. Teraz nie mogłyśmy odnaleźć właściwego rytmu po tej dłuższej przerwie, co było widać w spotkaniach z Pomì Casalmaggiore i Impelem Wrocław. Rywalki miały podczas tej przerwy więcej zawodniczek do dyspozycji i w tym meczu było widać, że ich gra się ustabilizowała. U nas ta przerwa oraz brak praktycznie połowy zespołu zrobiły swoje. Potrzeba nam czasu, by wrócić do dobrego grania.

 

Gacek w Kadziu Project: Kibice - jesteście fantastyczni!

 

Dostałyście burę po przegranym meczu Ligi Mistrzyń z Pomì Casalmaggiore?

 

Dostałyśmy kilka wskazówek (śmiech). Mamy świadomość, w jakim zespole gramy i jakie cele zostały przez klub postawione. Nie ukrywamy więc, że zarówno sponsorzy, jak i władze klubu nie były z tej porażki z Pomì, tym bardziej, że to spotkanie było jak najbardziej do wygrania. Również w przegranym meczu z Impelem zagrałyśmy na 50 procent naszych możliwości. Widać było wstrzymywanie ręki. Presja była odczuwalna... Wydaje mi się, że spotkanie z Pomì jeszcze w nas siedziało.

 

Rozmowa z Joanną Wołosz w załączonym materiale wideo.