Pindera o walce Alvarez - Khan: Liczą się tylko nazwiska

Sporty walki

A właściwie tylko pieniądze. Widać uznano, że 7 maja w Las Vegas, z biznesowego punktu widzenia, najlepszym rywalem dla Saula Alvareza będzie walczący dwie kategorie niżej Amir Khan.

 25 letni Saul „Canelo” Alvarez od dawna hodowany jest na kurę znoszącą złote jaja. A że przy tym rudowłosy Meksykanin potrafi boksować, to interes się całkiem nieźle kręci. I nie zmienia tego w niczym fakt, że „Cynamon” nie miał nic do powiedzenia w walce ze znacznie lżejszym Floydem Mayweatherem Jr, a jego wygrana z Kubańczykiem Erislandy Larą była co najmniej wątpliwa. W starciu z Miguelem Angelem Cotto też mnie nie przekonał, ale sędziowie nie mieli wątpliwości, że to on był lepszy.

 

Adamek o Molinie: Bardzo mocno bije. Wygrana będzie dla niego przepustką

 

W moim odczuciu Alvarez w wadze średniej nie ma większych szans z Giennadijem Gołowkinem, więc szuka rywali atrakcyjnych, ale słabszych, do tego walczy w umówionych limitach wagowych. Trudno jednak o to mieć do niego pretensję, nie jest bowiem pierwszym i ostatnim, który bierze w tej mistyfikacji udział. Wątpliwości i związane z nimi pytania należy kierować raczej do federacji bokserskich, które sankcjonują takie walki o mistrzowskie tytuły.

 

Odpowiedź jest banalnie prosta: godzą się, bo to złoty interes. Gdyby nie umowne limity nigdy nie doszłoby do wielu mega opłacalnych pojedynków. Dlatego furtka na takie walki otworzona jest szeroko.

 

Po wygranej z Cotto (też w umownym limicie) wydawało się, że ze sportowego punktu widzenia starcie Alvareza z Gołowkinem jest nieuniknione. Tym bardziej, że byłby to z całą pewnością hit 2016 roku. Ale obawa, że Meksykanin, który gwarantuje krociowe zyski, może przegrać z Kazachem zatrzasnęła drzwi do takiej konfrontacji. I nieprędko  do niej dojdzie.

 

Mimo wszystko wybór 29 letniego Amira Khana (31 – 3, 19 KO) na najbliższego rywala Alvareza (46 -1 – 1, 32 KO) zaskoczył większość ekspertów. Anglik pakistańskiego pochodzenia, złoty medalista igrzysk w Atenach (2004) w wadze lekkiej, były zawodowy mistrz wagi junior półśredniej, obecnie pięściarz kategorii półśredniej, nigdy nie walczył w średniej. Co więcej, umowny limit (155 funtów) też jest mu obcy.

 

Dla Alvareza, to normalne. Odwodni się na oficjalne ważenie, a później wniesie do ringu ponad 170 funtów. Khan będzie sporo lżejszy, więc będziemy oglądać walkę zawodnika kategorii półciężkiej z bokserem wagi średniej, który jeszcze kilka lat temu bił się w kategorii lekkiej.

 

Jedno jest pewne, Meksykanie i Anglicy chętnie ten pojedynek obejrzą, nie zabraknie też chętnych z innych krajów. Alvarez zarobi dziesiątki milionów dolarów, Khan skasuje największą gażę w karierze, a organizatorzy tego widowiska będą zacierać ręce, bo walka ta gwarantuje solidne zyski. W głównej mierze za sprawą Meksykanina i jego wiernych kibiców, ale Anglik też nie jest przecież anonimem i może liczyć na rzesze swoich fanów. I nie ma większego znaczenia, że Alvarez i Khan, to pięściarze z różnych kategorii. 7 maja w Las Vegas połączy ich pieniądz.  

 

A kto wygra? Faworyt jest jeden: Saul „Canelo” Alvarez.

 

Amir Khan  z pewnością będzie się starał wykorzystać swoją szybkość, ale jak „Canelo” trafi, to walka skończy się przed czasem. Później Anglik wróci do swojej kategorii, natomiast Alvarez oraz jego opiekunowie dalej będą unikać Gołowkina i szukać kolejnego Khana.

W załączonym materiale wideo skrót ostatniej walki "Canelo" Alvareza.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze