O decyzji liczącej 54 członków Konfederacji Afrykańskiej (CAF) poinformował jej wiceprezydent Suketu Patel po piątkowym posiedzeniu w stolicy Rwandy Kigali. Każdy kraj podejmuje decyzję samodzielnie, ale wiele z nich może posłuchać rekomendacji CAF.

 

Infantino ma plan na pierwsze 90 dni prezydencji w FIFA

 

Przed naradą odbyły się prezentacje sylwetek kandydatów: Al-Khalify, Infantino, Francuza Jerome'a Champagne'a oraz Tokyo Sexwale'a z RPA. Fakt, że ten ostatni nie otrzymał poparcia nawet od rodzimej konfederacji, zmniejsza jego szansę w wyborach do minimum, podobnie jak Champagne'a. O fotel prezydenta FIFA ubiega się również jordański książę Ali bin Al-Hussein, który zrezygnował z możliwości występu przed CAF.

 

Al-Khalifa jest ponadto prezydentem Azjatyckiej Konfederacji, a co za tym idzie będzie zapewne mógł liczyć na głosy większości krajów tego regionu. Afryka ma 54, a Azja - 46 głosów. Razem 100 na 209 członków FIFA. Niedawno pojawiły się doniesienia o "sojuszu" tych dwóch konfederacji, a Książę Al-Hussein zwrócił się do komisji wyborczej FIFA o zbadanie legalności takiego porozumienia.

 

Infantino uzyskał poparcie większości federacji strefy europejskiej (UEFA) oraz południowoamerykańskiej (CONMEBOL). Jednak regiony te w sumie dają mu najwyżej 63 głosy. Szwajcar może liczyć również na kilka federacji z Ameryki Środkowej. Wygląda zatem na to, że kluczowe mogą okazać się decyzje pozostałych krajów strefy CONCACAF (w sumie 35 członków) oraz Konfederacji Oceanii (OFC; 11 głosów).

 

Markus Kattner, który przejął obowiązki sekretarza generalnego FIFA po zawieszonym za korupcję Jerome'ie Valcke'u, rozesłał w styczniu do 209 narodowych związków informacje o procedurach głosowania. Rozpocznie się ono o godz. 9.30 i będzie tajne. Przedstawiciele krajowych federacji będą oddawać głosy w porządku alfabetycznym.

 

Jeżeli w pierwszej turze żaden z pięciu kandydatów nie zdobędzie dwóch trzecich głosów, wówczas przeprowadzona zostanie druga tura, ale bez kandydata, który otrzymał najmniejszą liczbę głosów. Jeśli ponownie żaden z kandydatów nie osiągnie wymaganego poparcia, procedura będzie powtórzona aż do pozostania dwóch pretendentów. Jeżeli w rywalizacji dwóch kandydatów żaden nie osiągnie dwóch trzecich głosów, w kolejnej turze decydująca będzie zwykła większość.