Guzik dla Polsatsport.pl: Podium to nie był jednorazowy wyskok!

Zimowe

Od początku sezonu wiem, że stać mnie na lepsze miejsca, nawet na podium. Cieszę się z mojej obecnej formy biegowej. Wielokrotnie jednak to strzelanie nie pozwalało trafić mi do pierwszej trójki. W zeszłym sezonie byłam podobnie przygotowana, jednak przez moje narty nie byłam w stanie walczyć z najlepszymi - mówi w rozmowie z Polsatsport.pl Krystyna Guzik.

Sebastian Krystek: Ile znaczy dla Ciebie tak udany występ na tym etapie sezonu? Jest to potwierdzenie tego, że z przygotowaniami było wszystko w porządku?

 

Krystyna Guzik: Od początku sezonu wiem, że stać mnie na lepsze miejsca, nawet na podium. Cieszę się z mojej obecnej formy biegowej. Wielokrotnie jednak to strzelanie nie pozwalało trafić mi do pierwszej trójki. W zeszłym sezonie byłam podobnie przygotowana, jednak przez moje narty nie byłam w stanie walczyć z najlepszymi. W tym roku jest inaczej, mam dobre narty i przygotowania po raz pierwszy w mojej karierze sportowej były bezproblemowe. Nie było żadnych niepotrzebnych sprzeczek w grupie. Dodatkowo cały czas jeździ ze mną mój mąż i mam komfort w przygotowaniach. Mogę spokojnie pracować, bo dom jest cały czas ze mną. To dla mnie ważne. Mam nadzieję, że wystarczy nam sił do mistrzostw świata. Wszystkie jesteśmy dobrze przygotowane i każda z nas może walczyć o złoto. Jeśli chodzi jednak o przygotowania to jest jeszcze wiele rzeczy, które powinniśmy zmienić by osiągać lepsze wyniki, a nie tylko jeden wyskok w sezonie.

 

Wielki sukces Guzik i Hojnisz! Pierwsze podium w tym sezonie!

 

Kapitalne strzelanie w bardzo trudnych warunkach – jak to się robi?

 

Strzelania nie da się opisać. Ono rządzi się swoimi prawami. Po prostu to był mój dzień, a ja go wykorzystałam z czego bardzo się cieszę.

 

Jak wyglądała z Twojej perspektywy walka na ostatniej rundzie biegowej? Początkowo traciłaś przewagę nad Wierer, ale w końcówce znów udało Ci się ją powiększyć.

 

Główną rolę podczas takiej walki odgrywa wiara w siebie. Często mi jej niestety brakuje. Przybiegam na metę i nie czuję zmęczenia, nie potrafię się przełamać. Można to wyćwiczyć tylko idąc łeb w łeb z kimś mocnym biegowo. Mi pierwszy raz udało się to na finiszu biegu na dochodzenie w Anterselwie. Sama nie sądziłam, że mam tyle sił. Dobrze też, gdy ktoś stoi przy trasie i kibicuje. Wtedy dostaję dodatkowy impuls, siły przychodzą nie wiadomo skąd. W piątek dobrą robotę zrobił szef serwisu Tomasz Bernat, który dopingował mnie na ostatniej rundzie. Tak mnie zmotywował, że dałam z siebie wszystko.

Gdy przekroczyłaś linię mety z najlepszym czasem pojawiły się myśli o końcowym sukcesie? Pidhruszna traciła kilkanaście sekund. Mało kto się spodziewał, że je odrobi zwłaszcza, że Ty ostatnią rundę też pobiegłaś bardzo dobrze.

 

Startowałam z 25 numerem, a więc przekraczając metę nie mogłam być pewna zwycięstwa. Cieszyłam się jednak, bo wiele czołowych biathlonistek było już na mecie, a ja byłam od nich lepsza. Na trasie wciąż pozostawało wiele zawodniczek, a do tego przestało tak mocno wiać. Dziewczyny zaczęły lepiej strzelać, a do tego wiatr już tak nie przeszkadzał w biegu. Myślę też, że to właśnie dzięki temu Ołena Pidhruszna uzyskała najlepszy czas ostatniego koła. Wcześniej wiatr szalał bowiem nie tylko na strzelnicy, ale stopował zawodniczki również na trasie.

 

Forma pojawia się w najważniejszym momencie – czujesz jeszcze rezerwy?

 

To nie jest tak, że forma przyszła akurat teraz. Cały sezon biegowo radzę sobie całkiem nieźle. Gdybym do tego dołożyła bezbłędne strzelanie to zawsze byłabym w dziesiątce lub nawet na podium. Z pozostałymi naszymi dziewczynami jest podobnie. W tym sezonie odstajemy strzelecko. Nie wiem co jest przyczyną. Może za bardzo chcemy? Od pierwszych startów czuję, że z takim biegiem już można walczyć. Oby do mistrzostw świata się to utrzymało, bo każda z nas tak ma i każda może wygrywać.

 

Przekrój trasy w Canmore wydaje się stosunkowo łatwy. Jak jest naprawdę?

 

Profil trasy jest złudny. Właściwie nie ma momentu żeby odpocząć. Wszędzie trzeba pracować. Określiłabym tę trasę jako „techniczną” – niby wydaje się łatwa, ale biega się bardzo ciężko.

 

Żałujesz trochę, że dzisiaj nie ma biegu na dochodzenie?

 

Nie żałuję. Cieszę się, że jest bieg ze startu wspólnego. Co prawda bieg na dochodzenie jest krótszy, ale „mass start” zawsze wyjątkowo mnie motywuje. W tym biegu siądzie albo nie siądzie i to jest fajne. Wszyscy startują razem i wszystko jest możliwe.

Sebastian Krystek, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze