W kilku konkurencjach, m.in. 500, 1000 i 1500 m zdecydowanym faworytami będą Rosjanie, do tego świetnie znający podmoskiewski obiekt. Polscy panczeniści mieli możliwość poznania toru w Kołomnie?

 

Zbigniew Bródka: Jeśli chodzi o bezpośrednie przygotowania do mistrzostw świata, najlepiej jak odbywają się w miejscu zbliżającej rywalizacji. Wtedy można sprawdzić lód i do niego przyzwyczaić. Niestety, tym razem nie mieliśmy takiej możliwości, ponieważ rosyjskie lodowisko nie było dostępne dla reprezentacji zagranicznych. Organizatorzy udostępnili je dopiero od niedzieli. Dlatego tydzień po Pucharze Świata w norweskim Stavanger musieliśmy zaplanować treningi na alternatywnym obiekcie. Padło na tor w Berlinie, na którym dobrze się nam pracuje.

 

Guzik dla Polsatsport.pl: Podium to nie był jednorazowy wyskok!

 

W Stavanger wygrał pan bieg grupy B na 1500 m, co oznacza awans do najmocniejszej grupy A na finałowe, marcowe zawody PŚ w Heerenveen. Jednak wciąż nie ma gwarancji, że wystartuje pan na swoim koronnym dystansie w Kołomnie.

 

Z pewnością chciałbym być pewny występu na 1500 m, a nie być rezerwowym. To wynik mojej słabej dyspozycji w pierwszych dwóch pucharach, gdzie był najszybszy lód oraz eksperymentalnego treningu. Zakładałem pewne ryzyko, że może się nie sprawdzić, lecz z drugiej strony mogło być też zupełnie inaczej, tzn. ten trening przyniesie super formę. Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem, najważniejsze, że wyciągnąłem wnioski i wyszedłem na prostą.

 

Podobnie jak rok temu w MŚ na dystansach w Heerenveen, tak i teraz program jest dla was wyjątkowo niekorzystny. Jednego dnia, tj. w piątek 12 lutego odbędą się zmagania na 1500 m i zawody drużynowe.

 

W przypadku naszej reprezentacji wygląda to tak, że cała nasza trójka może czy też mogłaby wystartować na 1500 m, a za ponad godzinę mamy walkę w drużynie. Tymczasem nasi rywale "podmieniają" składy zespołów. Dlatego musimy dokonać szczegółowej analizy naszych startów i szans w piątek oraz dopasować ją do aktualnej dyspozycji każdego z trójki.

 

Kiedy zapadnie decyzja, czy biało-czerwoni powalczą na 1500 m, czy wszystkie siły rzucą na bieg drużynowy?

 

Taka decyzja musi być wspólna i ogłosimy ją w czwartek, dzień przed wspomnianymi konkurencjami. W wyścigu drużynowym jest teoretycznie łatwiej stanąć na podium, niż na dystansie 1500 m szczególnie w obecnej sytuacji, kiedy murowanymi kandydatami do podium są Rosjanin Denis Juskow, Holender Kjeld Nuis, Amerykanin joey Mantia i Belg Bart Swings.

 

W tym sezonie w drużynie byliście raz na podium, indywidualnie ani razu...

 

W faworyzowanej ekipie holenderskiej nie pojedzie, co już ogłosił, Sven Kramer. W tych zawodach nie można tak jednoznacznie wymienić faworytów. Myślę, że jest sześć zespołów, w tym nasz, które stać na zdobycie medalu. Wszystko zależy od dyspozycji dnia oraz dobrego, bezbłędnego przejazdu.

 

Jak zmieniła się światowa czołówka na 1500 m przez dwa lata, od igrzysk w Soczi?

 

Największy krok do przodu zrobił Juskow, dziś niepodważalny faworyt tej konkurencji. Obecnie jest niejako o poziom wyżej od pozostałych. Świetnie również w ostatnich dwóch latach spisuje się Nuis. Nie zakwalifikował się na igrzyska w Soczi, ale patrząc na dużą popularność dyscypliny Holendrzy zawsze będą mieli bardzo mocnego swojego reprezentanta. Myślę, że układ sił, jeżeli chodzi o narodowości, nie zmienił się znacząco, oprócz wymienionych Rosjan i Holendrów. Mocni są Norwegowie, Amerykanie, Belg Swing i Polacy, czyli moi koledzy z drużyny Janek Szymański i Konrad Niedźwiedzki. Dlatego powinniśmy iść w tym kierunku, bo jak widać dobre wyniki indywidualne dają możliwości potwierdzeniach ich jeszcze w drużynie.

 

Wrócił pan do Rosji, tak szczęśliwej w 2014 roku. Kołomna przyniesie tyle radości, co Soczi?

 

Patrząc na starty w tym kraju na pewno igrzyska zajmują numer jeden. Przywiezienie dwóch medali to ogromny sukces, szczególnie złoty indywidualnie. Ale to już historia, musimy trenować, startować i tworzyć nową, mam nadzieję, że równie dobrą. Jesteśmy w połowie drogi do olimpiady w Korei Południowej i to jest nasz najważniejszy cel.