To był tłusty weekend dla siatkarskich koneserów

Siatkówka

W miniony czwartek wszyscy objadaliśmy się pączkami, ale mam wrażenie, że przez kolejne trzy dni we Wrocławiu fani siatkówki mogli najeść się niesamowitych emocji. Finał Pucharu Polski 2016 dostarczył nam wszystkiego co najlepsze w polskim volleyballu – były kontrowersje, pomyłki, wzloty i upadki, siatkarskie popisy techniczne, walka emocjonalna i ta taktyczna, dramaty przegranych, kontuzje, popisy wschodzących gwiazd młodego pokolenia i tych już docenionych, gigantów naszych parkietów!

W ostatecznym rozrachunku największym zwycięzcą weekendu na Dolnym Śląsku jest PGE Skra Bełchatów, nowy zdobywca Pucharu Polski. Wygrana ekipy Miguela Angela Falaski różni się jednak od triumfu sprzed dwóch lat, kiedy bełchatowianie zdobywali mistrzostwo kraju. Wówczas byli przebudowywanym zespołem, pozbawionym Ligi Mistrzów i atakującym z cienia. Skra grała jednak bardzo dobrze i sięgnęła po tytuł.

 

Bolesna przegrana ZAKSy


Tym razem wydawało się, że murowanym faworytem do pucharu jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Siatkarze Ferdinando De Giorgiego wygrali w tym sezonie 16 z 17 oficjalnych spotkań i zanotowali ostatnio serię 9 meczów po 3:0! Nic dziwnego, że po pierwszym secie finału, w którym ZAKSA wygrała 25:12, niektórzy szykowali się na krótkie starcie. Nic bardziej mylnego – Skra wydarła, wyrwała, wyszarpała puchar. Słowa uznania za charakter! Dla ZAKSy sezon staje się bardzo delikatny - lider PlusLigi jest niemal skazany na złoto. Każdy inny wynik może być rozczarowaniem.


Szkoda że antybohaterami starcia finałowego stali się sędziowie. Kilka spornych decyzji, błędnie zinterpretowany challenge, a przede wszystkim powtórzenie akcji w tie breaku i kontrowersyjna zmiana Mariusza Wlazłego z Marcelem Gromadowskim wzburzyły przegranych. Prezes Sebastian Świderski zastanawiał się nad złożeniem protestu, Benjamin Toniutii mówił wprost: - Nigdy w życiu nie widziałem takiego sędziowania!


Filmik z finału i kilku kontrowersyjnych decyzji krąży teraz po internecie z odpowiednimi komentarzami fanów i znawców siatkówki na całym świecie. A szkoda, bowiem nasza liga, nasze zespoły zasłużyły po minionym weekendzie, aby mówić o nich tylko w sportowym kontekście. „Gratulacje dla Skry. To był twardy i piękny mecz!!! Jestem dumny, jak mój zespół walczył w ciągu tych trzech dni…” – napisał na Twitterze Fefe De Giorgi.

 

Brawa dla trenera za utrzymanie sportowego ducha. I brawa dla pokonanych – widać, że siatkarze z Kędzierzyna-Koźla muszą jeszcze poprawić kilka elementów, ale wciąż utrzymują bardzo wysoką formę. Aby ich złamać, potrzeba niemal heroicznego wysiłku.

 

To idzie młodość


Brawa też dla naszych kadetów i juniorów z SMS PZPS Spała – to przyszłość naszej siatkówki, ale mistrzowie świata i Europy z 2015 roku już pokazują niesamowitego ducha! A kilku z nich także bardzo dobre wyszkolenie. Trener Philippe Blain chwalił przede wszystkim Dawida Wocha, trener Ireneusz Mazur – Mateusza Masłowskiego i Bartosza Kwolka. Przed nimi drzwi do wielkiej siatkówki stoją otworem. Oby tylko zespoły PlusLigi nie bały się postawić na polską młodzież, zamiast ściągać zagraniczne niewiadome.


Wreszcie kilka zagadek – myślę, że najtrudniejsze dni trwają w Rzeszowie. W środę Asseco Resovia podejmuje PGE Skrę i ewentualna porażka może rozbić ten zespół. Wymagania na Podkarpaciu są zawsze wielkie, a Resovia już przegrała w pucharze i wobec środowej wpadki może stracić szanse na obronę mistrzostwa kraju. Wówczas pozostanie jej walka o Ligę Mistrzów, która w tym roku może być niesamowicie trudna.

 

PlusLiga przed reformą?


Trener Andrzej Kowal ma więc nie lada zadanie – w ciągu kilku dni musi pozbierać zespół, który po sześciu wygranych w lidze i jednej we Wrocławiu, teraz nie sprostał Skrze. Problem jest tym większy, że kłopoty zdrowotne dotknęły obu libero ekipy, Lukasa Tichacka oraz Juliena Lyneela, a żonglowanie przyjmującymi nie ułatwia zadania w tym newralgicznym elemencie. – Zabrakło nam dwóch podstawowych komponentów: zagrywki i przyjęcia, w tym byliśmy w sobotę słabsi od bełchatowian. Nie radziliśmy sobie z trudnymi piłkami na skrzydle, nasza skuteczność na wysokiej piłce czy podwójnym bloku była za słaba – analizuje Kowal. Czasu na poprawę gry nie ma zbyt wiele.


Niemniej przetasowania w gronie najlepszych zespołów w kraju są fascynujące. Grupa 5-6 drużyn prezentuje bardzo wysoki, wyrównany poziom. Pozostaje zastanowić się, jak jeszcze uatrakcyjnić PlusLigę i Puchar Polski, bo powiększanie rozgrywek budzi spore kontrowersje i nie wszystkim się podoba. Ale to już temat na oddzielną dyskusję…

Marcin Lepa, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze