W tabeli Asseco Resovia jest trzecia i traci tylko dwa punkty do bełchatowian, ale brak punktów w tym spotkaniu sprawi, że tytuł znacznie się oddali. Do końca sezonu regularnego pozostanie tylko 10 kolejek, a pięć punktów straty może być nie do odrobienia. Tym bardziej, że Skra dostanie kolejny zastrzyk energii po zdobyciu krajowego pucharu.

 

Mielewski: To była wizytówka polskiej siatkówki!

 

Kolejny klasyk ligi mistrzów świata


Z drugiej strony zwycięstwo Resovii dodatkowo uatrakcyjni walkę o finał PlusLigi. Przypomnijmy, że w tym sezonie o złoty medal powalczą tylko dwie najlepsze drużyny po 26 kolejkach. Dwie kolejne zagrają w takiej samej serii do trzech zwycięstw o brązowe medale. Ewentualna porażka bełchatowian otworzy szansę na finały również czwartemu Lotosowi Treflowi Gdańsk.


W pierwszym spotkaniu sezonu Resovia wygrała ze Skrą 3:1. W sobotę jednak to bełchatowianie byli górą w takim samym stosunku. I to ten mecz mają wszyscy świeżo w pamięci. Także siatkarze obu ekip. Teraz czas na kolejne "El Clasico" PlusLigi, jak określił to w sobotę trener Miguel Angel Falasca.


Świeżo upieczeni zdobywcy Pucharu Polski będą teraz naładowani energią, „ogniem” – jak określił to Facundo Conte we Wrocławiu. – Przede wszystkim chciałbym pogratulować zawodnikom, ponieważ od początku do końca zagrali jako drużyna. Trzymali się razem i walczyli pokazując, że są nie tylko dobrymi graczami, ale mają wielkie serce jako „team”. To był klucz do zwycięstwa. Chcę im podziękować za to, że rozegrali wspaniały turniej z bardzo ciężkimi spotkaniami i przez cały czas byli jedną drużyną – powiedział po meczu Falasca.

 

Pozbierać zespół

 

Skra wraca chyba powoli do formy sprzed roku, kiedy imponowała w lidze, prowadziła w tabeli i wyeliminowała w świetnym stylu Lube Bankę w Lidze Mistrzów. Później przyszły trudne boje z Perugią, ale ostatecznie Skra awansowała do Final Four Ligi Mistrzów. Od tamtej pory forma jednak gdzieś umknęła. To Resovia wygrała bezpośrednie starcie w Berlinie i zajęła drugie miejsce w tych prestiżowych rozgrywkach, a potem sięgnęła po mistrzostwo kraju. W tym sezonie rzeszowianie ponownie zagrają w finałach Champions League, ale dzięki organizacji tych rozgrywek. To pozwoli na oddech w newralgicznym momencie sezonu.


Czy da także szansę na pozbieranie się z formą? Resovia wygrała ostatnio siedem meczów z rzędu, ale poległa ze Skrą w pucharze. W dodatku Damian Wojtaszek ma skręconą kostkę, Krzysztof Ignaczak dostał we Wrocławiu dwa mocne ciosy w twarz, Lukas Tichacek też narzeka na uraz, Julien Lyneel zatruł się i w stolicy Dolnego Śląska siedział za bandami reklamowymi. Trener Andrzej Kowal musi szybko pozbierać zespół.

 

Decydujący luty

 

– Luty może być decydujący dla układu tabeli. Nasza forma nie jest może najwyższa, ale na razie przegraliśmy tylko jeden ważny mecz, odpadliśmy z Pucharu Polski. Została nam liga, mamy Ligę Mistrzów i zrobimy wszystko, by tam jak najlepiej się zaprezentować – podkreśla trener Kowal.


Największymi wygranymi są więc kibice – po fantastycznych bojach w finałach Pucharu Polski dostają kolejne znakomite danie: od 18.00 Asseco Resovia rozpoczyna grę z PGE Skrą, a w sobotę rzeszowianie jadą do Jastrzębskiego Węgla i Lotos Trefl podejmuje Skrę. W ciągu jednego tygodnia ktoś może zaprzepaścić trudy całego sezonu, ktoś może otworzyć sobie szansę na mistrzostwo. Szykujcie się na wielkie granie…

 

Transmisja meczu Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów w Polsacie Sport. Początek o godz. 18.00.