Skórnicki jeszcze dwa lata temu rywalizował na torze w barwach Startu Gniezno. W maju doznał poważnej kontuzji uda, która wykluczyła go z jazdy do końca sezonu. W połowie roku został menedżerem Unii Leszno, którą po kilku miesiącach doprowadził do srebrnego medalu. W ubiegłym sezonie wywalczył mistrzowski tytuł.

 

Hampel: Jestem na ostatniej prostej w rehabilitacji nogi

 

Swoją pracę będzie kontynuował w najbliższym sezonie, a to oznacza, że nie będzie już czasu na starty jako zawodnik. - Ta moja kariera zawodnicza jest już zakończona. Jeśli miałbym wsiąść na motocykl, to już tylko dla własnej frajdy, tak jak to zresztą przez większość życia czyniłem. Nie te lata już i nie ta forma, żeby brać udział w zawodach na poważnie. Nie planuję jakiegoś oficjalnego pożegnalnego turnieju, ja po prostu nie lubię się żegnać - powiedział opiekun leszczyńskich "Byków".

 

Choć na torze z powodzeniem jeżdżą znacznie starsi od niego zawodnicy, on sam nie czuje się już na siłach by walczyć "na całego". - Wyjeżdżając do wyścigu trzeba być na tyle mocnym, żeby w razie jak się z niego nie wróci, mieć tyle sił, by później walczyć o coś innego niż sukcesy sportowe. Mi tych sił już chyba brakuje - stwierdził.

 

Skórnicki bardzo szybko odnalazł się w nowej roli i okazał się bardzo sprawnym i przede wszystkim skutecznym menedżerem. Dwa medale w dwa lata to imponujący bilans jak na początek nowej pracy. - W sporcie zawsze trochę potrzeba szczęścia i mi w tej nowej roli na pewno tego szczęścia sportowego nie brakowało. Będąc menedżerem, zmienia się punkt spojrzenia na niektóre sytuacje, uczymy się wielu rzeczy na nowo. Można jednak w pełni korzystać z zawodniczego doświadczenia, bo ono wielokrotnie się przydało - tłumaczył.

 

Menedżer Unii w zespole ma sporo indywidualności i niepokornych zawodników na czele z Duńczykiem Nicki Pedersenem. Potrafi jednak okiełznać swoich podopiecznych, choć jest to też dla niego swego rodzaju wyzwanie. - Najważniejsze jest to, żeby w pracy się nie nudzić. A mam takich zawodników, którzy faktycznie - nie dają mi się nudzić. Ja w sumie cieszę się z tego powodu, że to nie są poukładani chłopcy, tylko kowboje z charakterem - podkreślił.

 

Do drużyny mistrza Polski w trakcie przerwy zimowej dołączył Duńczyk Peter Kildemand, który zastąpił Przemysława Pawlickiego. Celem leszczynian na kolejny sezon będzie obrona tytułu. - Nastąpiło małe przegrupowanie w składzie, ale oczywiście będziemy walczyć o mistrzostwo Polski. Słyszałem z opowieści, że trudniej jest obronić tytuł niż go zdobyć. Ale może i to dobrze, bo teraz trzeba sobie podnieść wyżej poprzeczkę. Patrząc w przyszłość wygląda to obiecująco - podsumował.

 

Skórnicki przez większość swojej kariery był związany z leszczyńskim klubem. Startował w nim latach 1994-99, 2003-04 i w sezonie 2011, w którym zdobył wicemistrzostwo ekstraligi. Ma na koncie złoty medal indywidualnych mistrzostw Polski, wywalczony w 2008 roku. Reprezentował również kluby z Częstochowy, Rawicza, Gniezna, Gdańska, Poznania i Ostrowa Wielkopolskiego.