Krystyna Guzik: Dawno tak nie zmarzłam

Zimowe
Krystyna Guzik: Dawno tak nie zmarzłam
fot. Polski Związek Biathlonu
Krystyna Guzik

Ostatnie dwa tygodnie to dla Krystyny Guzik jeden z najlepszych okresów w sportowej karierze. Po świetnych występach w sprintach w Canmore i Presque Isle Polka zajęła czwarte miejsce w biegu na dochodzenie w tej drugiej miejscowości. Guzik będzie naszą największą medalową nadzieją na rozpoczynające się w marcu mistrzostwa świata w Oslo.

Sebastian Krystek: Domyślam się, że piątkowy start nie należał do najprzyjemniejszych ze względu na mróz. Długo dochodziłaś do siebie po biegu?

Krystyna Guzik: Bieg pościgowy był straszny. Dawno tak nie zmarzłam. Głównie ucierpiały palce u rąk, stopy oraz twarz. Całą robotę robił wiatr. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak odmroziłam palce. Podczas biegu starałam się biegać swoim tempem. Nie byłam w stanie szaleć na trasie. Znając swoją słabość do zimna uważam, że i tak dobrze sobie poradziłam. Szkoda, że nie byłam w stanie utrzymać tego trzeciego miejsca. Ale nic, widocznie miałam słabszy dzień. Walczyłam do samego końca, ale jednak Marie Dorin Habert była dzisiaj bezkonkurencyjna.

 

Świetne występy Krystyny Guzik w USA


Pamiętasz kiedy i gdzie ostatni raz przyszło ci rywalizować przy tak niskiej temperaturze?

Jakoś trzy lata temu. Ostatnie dwa sezony były bardzo ciepłe. Mam nadzieję, że tylko tutaj tak nas wymrozi, a zawody w Chanty Mansyjsku będą już w normalnych temperaturach.

Jak z twojej perspektywy wyglądała walka o podium z Dorin Habert. Zabrakło naprawdę niewiele…

Marie już poprzedniego dnia walczyła o medal. W biegu na dochodzenie miała najlepszy czas biegowy. Od samego początku ostatniej rundy wiedziała, że może mnie złapać. Przy takiej dyspozycji dnia bardzo łatwo odrobić tak niewielką stratę. Ja starałam się uciekać. Przez większą część koła nawet mi się to udawało, ale przed ostatnim, krótkim podbiegiem zostałam złapana. Na podbiegu jeszcze potrafiłam się za nią utrzymać, ale później już odpuściłam, bo wiedziałam, że nie mam szans na mocny finisz.

Patrzysz czasami na klasyfikację generalną? Awansowałaś już na dziewiąte miejsce, a w czołowej dziesiątce na koniec sezonu jeszcze żadna z polskich biathlonistek się nie plasowała. Stawiasz sobie taki cel?

Oczywiście że patrzę na punktację. Nie ukrywam, że chciałabym zostać w pierwszej dziesiątce. Wiem, że nie będzie to łatwe zadanie. Mam jednak wielką szansę. Pozostają jeszcze Mistrzostwa Świata w Oslo oraz Puchar Świata w Rosji. Jedno jest pewne. Dam z siebie wszystko, by utrzymać tę wysoką lokatę.

W sobotę bieg sztafetowy. Nie pytam o wasze szanse, żeby nie zapeszyć. Ciekawi mnie jednak jak czujesz się w roli zawodniczki biegającej na ostatniej zmianie? Wcześniej przez lata przyzwyczaiłaś wszystkich do tego, że zaczynasz rywalizację.

Nie lubię czwartej zmiany, ale chyba nikt jej nie lubi. Na ostatniej zmianie przeważnie startują najlepsze zawodniczki i trzeba się naprawdę streszczać. Do tego dochodzi stres związany z tym by nie zniszczyć pracy wcześniejszych trzech osób. Jest więc wielka odpowiedzialność i bardzo często trzeba ryzykować by coś jeszcze nadrobić.

Takie starty jak w czwartek, jak w piątek zapewne budują Twoją pewność siebie. Do mistrzostw świata podejdziesz chyba ze spokojną głową?

Tak to prawda. Zaczyna do mnie docierać, że mogę biegać jeszcze szybciej. Do Mistrzostw Świata zawsze podchodzę ze spokojem. Życie już mnie tego nauczyło, że nie należy psuć swojej pracy przez głupie podejście. Niczego w tak krótkim czasie już nie zmienimy. Teraz trzeba tylko odpocząć, utrzymać formę, a co będzie to zobaczymy. Sama jestem ciekawa.

Na koniec pytanie już stricte o MŚ w Oslo – lubisz tam startować? Pamiętam, że kiedyś też zajmowałaś tam czwarte miejsce w biegu na dochodzenie.

W Oslo są bardzo trudne trasy. Trzeba być dobrze przygotowanym, żeby sobie na nich poradzić. Czy lubię Oslo? Tak i nie. Lubię ponieważ jest przepiękne, a nie lubię dlatego, że często są niespodzianki pogodowe. Możliwe, że zawody będą jedną, wielką loterią.

Transmisja z biegu sztafetowego kobiet w Presque Isle w sobotę w Polsacie Sport News o 22:00.

Sebastian Krystek, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze