Guzik: Wciąż nie lubię sprintu

Zimowe

Pomimo zajęcia trzeciego miejsca w sprincie Pucharu Świata dwa razy w ciągu kilku dni, biathlonistka Krystyna Guzik wciąż nie lubi tej konkurencji. "Nadal zdecydowanie wolę konkurencje z bezpośrednią rywalizacją na trasie" - przyznała Krystyna Guzik.

W 2013 roku wywalczyła Pani srebro mistrzostw świata w Novym Mescie, teraz miejsce na podium PŚ dwa razy w ciągu kilku dni - w Canmore w Kanadzie i w Presque Isle w USA. Który moment w karierze był przyjemniejszy?


Krystyna Guzik: To są dość podobne odczucia. W obu przypadkach zanotowałam dobre wyniki w kilku kolejnych startach, a przy lepszym strzelaniu rezultaty mogły być jeszcze lepsze. Biorąc pod uwagę występy w PŚ, to teraz jest zdecydowanie mój najlepszy okres. Ostatnio dobrze biegam, a i strzelanie zaczęło wychodzić, choć głównie w sprintach. W innych biegach zawsze coś "nie wpadnie"...

 

Młodzieżowe IO: Polka zdobyła historyczny medal

 

Zawsze powtarza pani, że lepiej czuje się w biegach, w których walczy się na trasie z zawodniczkami, a nie z czasem. Czy dzięki tym dobrym wynikom przeprosiła się pani ze sprintem?


Nie, absolutnie. Dla mnie liczy się tylko bezpośrednia rywalizacja, gdzie można podłapać tempo innych zawodniczek, zdecydowanie lepiej czuję się w tych konkurencjach. W ostatnich sprintach miałam za to szczęście, bo przede mną i za mną biegły akurat bardzo dobre biathlonistki, np. w Canmore przez długi czas biegłam z Kaisą Makarainen i wcale mi nie uciekała. Wiedziałam, że skoro mogę utrzymać tempo takiej zawodniczki, to z moim bieganiem jest dobrze. Kiedy mam dobry dzień, nie odstaję biegowo od czołówki, mamy podobne czasy.


Ta dobra forma przyszła dopiero teraz, tuż przed mistrzostwami świata?


Już na początku sezonu widziałam, że mam dobre tempo biegu. Już wtedy powiedziałam sobie: +fajnie, bo jeśli się to utrzyma, to w MŚ mogę walczyć o wysokie miejsca+. Ale trzeba pamiętać, że wszystkie zawodniczki przygotowują się właśnie na tę imprezę. Jest dużo dobrych, które będą walczyć o najwyższe cele. Ja też nie odpuszczę, bo zdobycie złotego medalu mistrzostw świata to moje marzenie. Żebym mogła je zrealizować, musi się złożyć kilka czynników. Wiele zależy od dyspozycji w danym dniu, szczęścia, przygotowania nart...


Na to ostatnie raczej pani nie narzeka?


Ten element jest w tym sezonie naprawdę dobry. Rywalizujemy dzięki temu na równych warunkach ze światową czołówką.


Jest pani obecnie dziewiąta w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Zależy pani na utrzymaniu się w czołowej dziesiątce?


To moje drugie wielkie marzenie. Na razie jednak nie myślę o końcowej klasyfikacji. Wiem, że jeśli uda mi się zajmować miejsca w "10" w poszczególnych biegach, to nikt nie powinien mnie wyprzedzić, ale jak gdzieś zdarzy mi się "wypaść" - za moimi plecami jest wiele szybkich i dobrze strzelających zawodniczek, które tylko czekają na taką okazję.

 

Podróż na drugą półkulę i z powrotem była bardzo uciążliwa?


Nie lubię spędzać tyle czasu w samolocie. Wracaliśmy 20 godzin, w Polsce byliśmy około pierwszej w nocy. W czasie lotu nie zmrużyłam oka, więc jak wróciłam do domu to przespałam 15 godzin bez przerwy. Nie można było mnie dobudzić... Ale za to potem funkcjonowałam już normalnie, nie musiałam się przestawiać na czas europejski.

 

Przed wyjazdem do Oslo będzie pani miała okazję pobyć trochę w domu?

 

Nie, bo już w czwartek wyjeżdżamy na zgrupowanie do Ruhpolding, gdzie będziemy do 26 lutego. Potem wracamy na trzy dni i wyruszamy do Norwegii. Dużo czasu dla siebie w domu nie mamy...

 

Ale pani na zawody i zgrupowania jeździ z mężem, Grzegorzem.

 

Pod tym względem mam najlepsze warunki ze wszystkich polskich biathlonistów. Zgrupowania są długie i uciążliwe. Jeśli ktoś czekał w domu, to się tylko myślało o tym, jak ten wyjazd skrócić, jak się wyrwać wcześniej. Dużo energii pochłaniało też szukanie kontaktu na dystans. Teraz tych problemów nie mam. Doświadczam trochę rodzinnej atmosfery na co dzień, co też pomaga zrelaksować się na wyjazdach.

 

Ameryka Północna to teraz Pani ulubione miejsce?

 

To było rzeczywiście bardzo udanych kilkanaście dni, ale jednak lepiej czuję się w Europie.

seb, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze