Warszawa na drużynę w kobiecej ekstraklasie siatkówki czeka od kilkunastu lat, dokładnie od 2003 roku, gdy decyzją Zarządu PZPS Skra została wykluczona z rozgrywek serii A siatkarek. Rok wcześniej zawodniczki Skry wywalczyły ostatni medal dla stolicy w ligowych rozgrywkach, a czasy, gdy stołeczne kluby (AZS-AWF, Legia) dominowały w Polsce, to już prehistoria polskiej siatkówki. Nadzieję na powrót warszawskiej drużyny do elity dała w ostatnim czasie Wisła.

 

 

Wnioski o przyjęcie do Orlen Ligi w sezonie 2016/17 złożyły w styczniu cztery czołowe kluby I ligi kobiecej siatkówki: AZS PWSZ Karpaty MOSiR KHS Krosno, ŁKS Commercecon Łódź, Volley Toruń oraz wspomniana  Wisła Warszawa. Kilka tygodni po złożeniu aplikacji siatkarki z Warszawy i Łodzi mogły bezpośrednio skonfrontować swe umiejętności w starciu z drużynami z ekstraklasy w rozgrywkach Pucharu Polski. To, że nie taka Orlen Liga straszna udowodniły siatkarki ŁKS, które niespodziewanie wyeliminowały BKS Aluprof Bielsko-Biała, pewnie wygrywając 3:0.

 

Wisła Warszawa również zaprezentowała się dobrze na tle teoretycznie silniejszego rywala, ale swą konfrontację przegrała. Był to w ogóle pierwszy w historii Wisły mecz o stawkę z drużyną z Orlen Ligi. W spotkaniu piątej rundy Pucharu Polski "Warszawskie Syreny" zmierzyły się na własnym parkiecie - w hali OSiR Bemowo, z drużyną Legionovii.

 

Obecny sezon nie jest dla siatkarek z Legionowa zbyt udany. Od początku rozgrywek drużyna prezentowała się poniżej oczekiwań, w listopadzie doszły kłopoty sponsora tytularnego, a w grudniu w klubie doszło do zmiany szkoleniowca: Ettore Guidettiego zastąpił dotychczasowy drugi trener - Robert Strzałkowski. Legionovia zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w tabeli Orlen Ligi z fatalnym bilansem: 3 zwycięstwa - 15 porażek; ligowe starcia siatkarek tego klubu trwały zwykle krótko, szczególnie te przegrane: w aż dziesięciu meczach ekipa spod Warszawy poległa 0:3 (to rekord ekstraklasy). Legionovia nie jest dla czołówki ekstraklasy zbyt wymagającym rywalem. Kibice pamiętają z pewnością historię z początku lutego, gdy trener Giuseppe Cuccarini zabrał do Legionowa na mecz ligowy zaledwie siedem (!) zawodniczek, a i tak Chemik uporał się z rywalkami w 73 minuty; w żadnym z setów drużyna z Mazowsza nie ugrała nawet dwudziestu punktów...

 

Wspomniałem o tych perypetiach rywalek Wisły, gdyż słabsza forma ekstraklasowego przeciętniaka, dawała w derbach Mazowsza nadzieje czołowej ekipie zaplecza. "Warszawskie Syreny" marzyły o sprawieniu niespodzianki i nie zabrakło wiele, by ich plan się powiódł. Pierwszy set, mimo nerwowego początku, zakończył się ich zdecydowaną wygraną 25:19. Gospodynie zdobywały punkty seriami, Monika Kutyła zaskakiwała rywalki trudnymi zagrywkami. Później było już trochę gorzej: przyjezdne wzięły się do roboty, a różnicę zrobiła Malwina Smarzek. To jej postawa w dużej mierze przesądziła o wygranej Legionovii w drugim secie, a później ekipa z ekstraklasy poszła za ciosem, choć czwarty - i ostatni - set tego spotkania zakończył się rywalizacją na przewagi. Gospodynie postawiły się faworyzowanym rywalkom, grały z ogromną ambicją, ale przegrały. Czego zabrakło siatkarkom Wisły, by pokonać drużynę z Orlen Ligi?

 

"Trochę szczęścia, trochę zdrowia, trochę chłodnej głowy. Gdy się przegrywa sety do 22, czy do 24, to jest to kwestia dwóch piłek w jedną, czy drugą stronę" - mówił po meczu trener Mirosław Zawieracz i dodał:  "Dziewczyny  z Legionowa są ze sobą bardziej zgrane, przebywają ze sobą już dłuższy czas. My spotkaliśmy się w tym składzie w sierpniu i próbujemy coś wspólnie stworzyć..."

 

***

 

Siatkarski zespół Wisły Warszawa powstał latem 2014 roku i w sezonie 2014/15 wystartował w II lidze. Podopieczne Mirosława Zawieracza na trzecim froncie nie poniosły żadnej porażki  i w maju 2015 roku wywalczyły awans do I ligi. Przez ten rok siatkarki dorobiły się również  sporej grupy sympatyków.  Już po pierwszym sezonie nie ukrywano, że ambicje stołecznych działaczy nie kończą się na drugim poziomie rozgrywek.

 

Do rywalizacji na zapleczu Orlen Ligi beniaminek  podszedł bez zbędnych kompleksów wobec rywali. W szesnastu meczach "Warszawskie Syreny" odniosły 11 zwycięstw i zajmują trzecie miejsce w pierwszoligowej tabeli.  W składzie drużyny znajduje się tak wiele doświadczonych siatkarek, znanych z występów w Orlen Lidze i na arenie międzynarodowej.

 

Libero Magdalena Saad to była reprezentantka Polski, zawodniczka takich klubów, jak AZS Białystok, Atom Trefl Sopot i Legionovia. Również druga libero - Paulina Biranowska grała w Orlen Lidze. Środkowa Monika Naczk występowała w ekstraklasie w barwach Centrostalu Bydgoszcz, PTPS Piła, czy Pałacu Bydgoszcz. Kolejną doświadczoną siatkarką jest przyjmująca Anna Sołodkowicz - wcześniej reprezentująca m.in. barwy Legionovii.

 

 

Latem klub wzmocniły również dwie zawodniczki z zagranicy. Elena Nowgorodczenko to obecnie pierwsza rozgrywająca warszawskiej drużyny, czterokrotna mistrzyni Ukrainy, reprezentantka tego kraju (grała przeciwko Polsce w eliminacjach Euro 2015). Środkowa Ivana Isailović ma za sobą występy w reprezentacji Serbii, z którą w 2007 roku zdobyła wicemistrzostwo Europy. Mimo takich nazwisk w składzie trener Mirosław Zawieracz dosyć chłodno ocenia obecne możliwości prowadzonego przez siebie teamu:

 

"Tej drużynie wciąż jeszcze dużo brakuje. Obecność kilku doświadczonych zawodniczek nie sprawi, że ktoś nam od razu wręczy złote medale. Za to, co kiedyś grały i co osiągnęły w siatkówce należy im się chwała, ale na mecz wychodzimy dziś i to dziś liczy się to, kto stoi na boisku, w jakiej jest dyspozycji i z kim będzie rywalizował. Poza tymi doświadczonymi zawodniczkami, z których część już w niedalekiej przyszłości planuje zakończyć siatkarskie kariery i zająć się czymś innym, mam do dyspozycji kilka młodych. Te dziewczyny powinny jeszcze trochę popracować, by stać się siatkarkami kompletnymi.”

 

Niby mamy tu mieszankę rutyny z młodością,  ale rzuca się w oczy brak złotego środka, czyli siatkarek w szczytowym momencie kariery. Trener "Warszawskich Syren" nie ukrywa, że w przypadku uzyskania promocji do Orlen Ligi klub powinien zostać wzmocniony: "Nikt, kto zgłasza się z zaplecza do Orlen Ligi nie powinien być sportowo oceniany na podstawie tego składu, który gra w I lidze. Może być tak, że po sezonie te dziewczyny wybiorą grę w innych klubach." A po chwili dodaje żartem: "A może w maju znajdziemy piętnastu możnych sponsorów i wykupimy cały Chemik Police."

 

***

 

Spotkanie z Legionovią było do wygrania. Może trochę szkoda, że Wisła zmierzyła się z tą drużyną w okresie słabszej passy. Od listopada do stycznie drużyna ze stolicy zanotowała siedem zwycięstw z rzędu w ligowych rozgrywkach, ale w ostatnich tygodniach drużyna przegrała trzy kolejne spotkania. Dołek? Obniżka formy?

 

 

Trener Zawieracz jest innego zdania: "To jest ocena ludzi z zewnątrz, ja się z tym nie zgadzam. Dołek jest wtedy, gdy ma się wszelkie argumenty, by wygrywać, a się przegrywa" i po chwili wymienia mi całą serię pechowych zdarzeń, które dopadły ostatnio jego drużynę:

 

- W wyjazdowym meczu przeciwko AZS Politechnice Śląskiej Gliwice , który przegraliśmy 2:3, już w pierwszym secie przyjmująca Justyna Sachmacińska skręciła kostkę i musiała zejść z boiska, z konieczności zastępowała ją libero Magdalena Saad.

 

- W spotkaniu z ŁKS Łódź przegraliśmy sety do 24 i do 27. Nasza atakująca Monika Kutyła dzień przed meczem miała 40 stopni gorączki. Nie ma co się dziwić, że w tej sytuacji  na osiem ataków w pierwszym secie nie skończyła żadnego... Wystarczyło, żeby skończyła dwa i wynik byłby odwrotny.

 

- Ostatni ligowy mecz, przeciwko drużynie z Krosna: pierwsza rozgrywająca się rozchorowała i została w domu. Druga też nie była zdrowa, ale nie miała 40 stopni gorączki, tylko 38, więc mogła zagrać.

 

"To nie jest żadne usprawiedliwienie - kontynuuje szkoleniowiec - ale jak Pan widzi mieliśmy ostatnio trochę problemów zdrowotnych, które przełożyły się być może również na wynik meczu z Legionovią. Elena Nowgorodczenko, która chorowała od tygodnia, dopiero wczoraj po raz pierwszy przyszła na trening. Dlatego nie oceniałbym naszych ekstraklasowych aspiracji wyłącznie na podstawie tego jednego meczu."

 

***

 

Puchar Polski "Warszawskie Syreny" mają już w tym sezonie z głowy, teraz przed nimi kolejne ligowe konfrontacje. W następnej kolejce spotkań zmierzą się w niedzielę 21 lutego o godzinie 16 w hali OSiR Bemowo przy ul. Obrońców Tobruku 40 z drużyną SIlesia Volley MOSiR Mysłowice. Wstęp na to spotkanie jest wolny.

 

Trener Mirosław Zawieracz szczyt formy swej drużyny szykuje na kwiecień i maj. To wówczas zostanie rozegrana faza play-off I ligi. Najbliższa przyszłość pokaże, jak "Warszawskie Syreny" zaprezentują się w tych najważniejszych grach sezonu i jak zostanie oceniona aplikacja stołecznego klubu do Orlen Ligi. Pierwszy krok w stronę odbudowy stołecznej kobiecej siatkówki z pewnością został już zrobiony, ale przed działaczami i siatkarkami Wisły kolejne wyzwania i przeszkody do pokonania.