Tym razem Łukasz Kadziewicz spotkał się z Szymonem Kołeckim, wybitnym polskim sztangistą, zdobywcą srebrnych medali na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney w 2000 roku i w Pekinie w 2008 roku, 4-krotnym medalistą mistrzostw świata i 6-krotnym medalistą mistrzostw Europy. Prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów poprowadził trening Kadzia, który postanowił zostać sztangistą. Jak się okazuje nawet czynny niegdyś sportowiec, który na siłowni przesiedział tysiące godzin, ma kłopoty, aby poprawnie obchodzić się ze sztangą. Szczególnie trudno jest pod okiem mistrza Kołeckiego, który zauważa najmniejszy nawet błąd.

 

Atakuj z Wilfredo Leonem! Trening z kamerą GoPro na głowie (WIDEO)

 

- Pamiętam jedno podejście, którego się wystraszyłem. Na sztandze było wówczas 240 kilogramów. Do zarzutu łapałem sztangę bardzo wąsko. Im węziej ją złapałem, tym bardziej się wyginała. Ważyłem wówczas 95 kg. Myślałem, że już sztangę ciągnę, a koła, czyli ciężary, wciąż stały na ziemi! Wygiął się tylko gryf. Jakoś to jednak na klatę wciągnąłem. Tego podejścia nie zapomnę nigdy – opowiedział Kadziowi Kołecki.

 

Łukasz spróbował więc rwania i podrzutu, pytał o prowokacje na pomoście i zaprezentował się widzom w obcisłym kostiumie sztangisty.

 

Łukasza Kadziewicza, który został ciężarowcem, zobacz w materiale wideo.