ESC Ever to drużyna nie grająca nawet w najwyższej klasie rozgrywkowej w swoim regionie. Koreańczykom nie udało się zakwalifikować do LCK i aktualnie okupują pierwsze miejsce w lidze Challengers Korea z 15 punktami i bilansem 4-3-0. Drużyna zagwarantowała sobie występ na Intel Extreme Masters w Katowicach po wygraniu wcześniejszego turnieju w Kolonii. ESC Ever w finale pokonało Qiao Gu Reapers wynikiem 3-2. Samo pojawienie się druzyny na IEMie w Kolonii było nie lada niespodzianką. Outsiderzy zawdzięczają bilet na IEM wygranej w LoL KeSPA Cup 2015 gdzie po drodze pokonali takie marki jak SKT czy CJ Entus.

 

Komentatorzy z NiceGameTV poinformowali wczoraj, że support drużyny (Kim "KeY" Hang-gi) wraca do podstawowego składu po karze dyscyplinarnej za elo-boosting. Czy support Key będzie kluczem do sukcesu Ever? Bardziej niż kiedykolwiek. Zawodnik wiele razy pokazywał, że jest jednym z najlepszych supportów na świecie, a obecna meta premiuje drużyny stawiające na błyskotliwe zagrania na dolnej alei. Szczególną uwagę należy zwrócić umiejętności KeY'a w grze Bardem. Przeciwnicy niejednokronie musieli banować tego championa w obawie przed tym, że Koreańczyk doszczętnie zdominuje rozgrywkę.

 

Z drugiej strony z drużyną pożegnał się mid laner Athena. Pod koniec grudnia zawodnik odszedł do Edward Gaming, gdzie jest zmiennikiem PawNa na środkowej alei. W składzie ESC Ever Athene zastępuje bliżej nieznany zawodnik Tempt, który zdążył już udowodnić że niczego mu nie brakuje i potrafi rywalizować na najwyższym poziomie.

 

Za ESC Ever przemawia jeszcze jeden aspekt. Podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich turniejów wygranych przez Ever teraz także przygotowywują do niego na sto procent. Podczas gdy inne drużyny muszą utrzymywać formę na biężąco (rozgrywki LCS czy LPL są bardzo intensywne), to ESC Ever szlifuje formę na IEM w zaciszu koreańskiego challengera. Ta sytuacja paradoksalnie kreuje przewagę dla Ever, które zrobi wszystko aby na stałe otworzyć sobie drogę do światowej śmietanki profesjonalnego League of Legends.

 

ESC Ever trafiło do grupy z europejskim Origen, chińskim Royal Never Give Up i amerykańskim TSM. Koreańczycy wydają się być faworytami do wyjścia z grupy i – jeśli nie stanie się nic nieoczekiwanego – to oni obok Royal Never Give Up awansują do fazy playoff.

 

 

Drugą koreńską drużyną, którą zobaczymy na Intel Extreme Masters jest SK Telecom T1. Drużyna Fakera otrzymała specjalne zaproszenie organizatorów i zagra w grupie z chińskim Qiao Gu Reapers, europejskim Fnatic i amerykańskim CLG. Aktualni Mistrzowie Świata od ostatniego dużego turnieju pozbyła się MaRina (odszedl do LGD) i Easyhoona (przeszedł do Vici Gaming).

 

Czy to oznacza, że na IEMie nie zobaczymy najlepszego możliwego wydania SKT? Bynajmniej. Z SKT po zmianach wszystko było w najlepszym porządku. Duke bardzo godnie zastępował MaRina i był jednym z najpoważniejszych kandydatów do zostania MVP wiosennego splitu LCK. Jeszcze dwa tygodnie temu SKT radziło sobie bardzo dobrze w koreańskiej lidze LCK, ale ostatnie porażki z Afreeca Frecs i Longzhu Gaming sprawiły że SKT T1 zajmuje aktualnie dopiero 6 miejsce w tabeli z bilansem 5-4.

 

To nie oznacza, że SKT przestaje być faworytem. Dwukrotni Mistrzowie Świata z SKT wciąż są rozpędzoną machiną do wygrywania meczów na Summoners Rift. Pojedyncze wpadki w ostatnich dniach nie sprawiają, że drużyna przestaje być jednym z faworytów do wygrania całego turnieju. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że SKT bezproblemowo wyjdzie ze swojej grupy i powalczy o czołowe miejsca na turnieju w Katowicach.

 

Ewentualna wygrana na Intel Extreme Masters to także potwierdzenie aspiracji Fakera i spółki do zostania najlepszą drużyną League of Legends w historii. Wraz z dwukrotnym wygraniem Mistrzostw Świata, ewentualnym zwycięstwem podczas turnieju MSI (wcześniej All-Star Invitational) wygranie finałowego turnieju IEM byłoby świetnym dopełnieniem potrójnej korony. Jednego możemy być pewni - zawodnicy SKT zrobią wszystko, żeby tak było.