W 2013 roku został najmłodszym pracownikiem na etacie w NBA. W klubie ze stanu Kolorado pracuje już trzeci sezon.

 

"To dla mnie niesamowite doświadczenie. Gdy patrzę w przeszłość i porównuję moją obecną sytuację w klubie, wiedzę i kontakty, z tą w momencie kiedy dostawałem pracę, to dziwię się, że w ogóle ją otrzymałem. Praca w NBA daje niesamowite możliwości, nie tylko finansowe, czyli praktycznie nieograniczony budżet, jeśli chodzi o podróże. Daje wstęp tam, gdzie wcześniej nie miałem. Mogę zadzwonić praktycznie do każdego klubu w Europie i będę tam mile przywitany. Znam ludzi, trenerów, trochę inaczej jestem teraz odbieramy" - powiedział PAP Juć, który podczas finałowego turnieju Pucharu Polski w Dąbrowie Górniczej był ekspertem telewizyjnym.

 

Młody skaut z Polski długo nie musiał czekać na owoce swojej pracy w najlepszej lidze świata. Już w pierwszym sezonie jego działalności w strukturach klubu Nuggets pozyskali środkowego reprezentacji Bośni i Hercegowiny Jusufa Nurkica z Cedevity Zagrzeb, wybranego przez Chicago Bulls z 16. numerem draftu 2014.

 

NBA: 30. double-double Gortata

 

"Miałem na to duży wpływ. Potem Nurkic został wybrany do drugiej piątki pierwszoroczniaków w NBA. To był duży sukces klubu. W drugim roku mojej pracy miałem okazję przekonać włodarzy klubu, żeby związać się z serbskim środkowym Nikolą Jokicem z Mega Vizury Zagrzeb. Wybraliśmy go z 41. numerem draftu, przy czym zawodnik został na rok w Serbii. Przekonałem go do tego projektu. +Mamy fajny program, dobrego trenera, obiecujemy ci kontrakt za rok+ - mówiłem. I on się na to zgodził. Wysyłaliśmy mu sprzęt, trenerów, monitorowaliśmy jego postępy. Tak się rozwinął, że został m.in. MVP Ligi Adriatyckiej. Zaproponowaliśmy mu trzyletni kontrakt" - tłumaczy Juć.

 

21-letni debiutant Jokic szybko zaadaptował się w NBA, został wybrany do drużyny Reszty Świata na lutowy mecz pierwszoroczniaków przy okazji Weekendu Gwiazd i szturmem zdobył miejsce w pierwszej piątce Nuggets. Wystąpił w niej w 30 z 55 spotkań, zdobywa średnio 9,6 pkt i ma 6,1 zbiórek. Rywalizując z Gortatem w wygranym na wyjeździe 117:113 meczu z Washington Wizards zdobył 15 pkt i miał 10 zbiórek, podczas gdy Polak - 12 i 10.

 

Wyszukiwanie środkowych stało się znakiem firmowym Jucia, bo trzecim zawodnikiem z tej pozycji, który m.in. za jego sprawą trafił do Denver z 55. numerem draftu jest reprezentant Francji Joffrey Lauvergne, który grał m.in. przeciwko Polsce podczas Eurobasketu 2015. "Też zostawiliśmy go na rok w Europie i zawodnik wykorzystał szansę. Niedawno rzucił dla Denver 22 pkt w meczu z Sacramento Kings. Wszyscy przez nas pozyskani są w regularnej rotacji drużyny. Zbieramy pochwały. Inne kluby są zainteresowane Lauvergne’em. Chcieliby, żeby u nich grał. Mamy tak szeroką obsadę strefy podkoszowej, że trudno wszystkich tych graczy wykorzystać" - przyznał Juć, który współpracuje także z reprezentacją Polski.

 

Czwartym koszykarzem z Europy wybranym przez Denver jest 21-letni serbski leworęczny rozgrywający Nikola Radicevic z Baloncesto Sevilla, który jednak w tym roku ma przerwę w grze ze względu na kontuzję biodra.

 

"Można powiedzieć, że w kręgach NBA filozofia pracy Denver Nuggets została zauważona. Widzą, że mamy przewagę, jeśli chodzi o skauting europejski. Taka też jest filozofia klub. Trafiłem do bardzo +europejskiego+ środowiska. Począwszy od właściciela klubu Josha Kroenke, biznesmena z otwartą głową, który działa na międzynarodowym polu. Jego rodzina, jedna z najbardziej majętnych na świecie, posiada supermarkety Wal-Mart, ale także drużyny w najważniejszych ligach amerykańskich - hokejową Colorado Avalanche, piłkarską Colorado Rapids, czy futbolu amerykańskiego - Saint Louis Rams" - wyjaśnił jedyny polski skaut w NBA.

 

Zwrócił uwagę, że także generalny menedżer Nuggets Tim Connelly zaczynał pracę w klubie jako skaut i jego głównym polem działania była Europa. Z kolei bezpośrednim przełożonym i mentorem Jucia jest koordynujący pracę wszystkich skautów Arturas Karnisovas, legenda litewskiej koszykówki.

 

"Jego nazwisko otwiera wiele drzwi, mnóstwo możliwości. Od niego nauczyłem się najwięcej. Można powiedzieć, że jestem w Europie oczami i uszami klubu. Rocznie spędzam w trasie 150-200 dni. Podróżuję na mecze, ustalam kontakty, wysyłam raporty. Moi szefowie rozumieją, że Europa jest ważna, że można w niej znaleźć dobrych zawodników i w związku z tym bardzo się tym interesują. Czasem jest tak, że siedzimy w biurze w Denver, w telewizji leci jakiś fajny mecz ligi akademickiej, na przykład Kentucky – Kansas, a oni wolą obejrzeć spotkanie Żalgiris Kowno – CSKA Moskwa. To też pokazuje, jak proeuropejsko są nastawieni" - podkreślił.

 

W najbliższych dniach czeka Jucia kolejna wizytacja klubów na Starym Kontynencie: "Jest taki zwyczaj, że każdy z pracowników Denver Nuggets minimum raz w roku przylatuje do Europy i ja mu towarzyszę. Teraz zaczynam objazd z Karnisovasem. Przez prawie dwa tygodnie będę mu pokazywał owoce mojej pracy – tych zawodników, których uważam za wartościowych. Arturas, względnie inny pracownik, wyraża o nich swoją opinię i zawężamy pole zainteresowań. W 12 dni mamy odwiedzić 10 różnych miast w Europie - tam, gdzie są najmocniejsze ligi i najlepsi zawodnicy" - podkreślił. Dodał, że na razie nie planuje wizyty w polskich klubach.

 

Juć nie musi się martwić o przyszłość. "W klubie nasi przełożeni zobaczyli, że dobrze pracujemy i przedłużyli kontrakty wszystkich pracowników biura na trzy kolejne lata. Jestem szczęśliwy, że mogę nadal robić to, co najbardziej lubię" - zakończył.