Pindera: Dobra robota, tak trzymać

Sporty walki

Pierwsza odsłona przed Polsat Boxing Night w Tauron Arenie na światowym poziomie. Teraz wszystko w pięściach uczestników, bo widowisko zapowiada się wyjątkowo ciekawie.

W listopadzie 2014 rok, wtedy jeszcze Kraków Arena wypełniona była do ostatniego miejsca i żyła walką Tomasza Adamka z Arturem Szpilką. „Góral” przegrał i wydawało się, że jego czas bezpowrotnie minął. Ale w tak magicznej dyscyplinie sportu jak boks dzieją się cuda i mistrzowie często wracają. Adamek też wrócił, skorzystał z propozycji Mateusza Borka, który zafundował mu obóz przygotowawczy w Osadzie Śnieżka w  Łomnicy i wystąpił na kolejnej gali z cyklu Polsat Boxing Night. Znów był tłum ludzi, tym razem w łódzkiej Atlas Arenie, a znacznie starszy rywal, Przemysław Saleta, miał w starciu z Adamkiem niewiele do powiedzenia.

 

I wtedy chyba były mistrz świata dwóch kategorii wagowych uwierzył, że warto powalczyć o coś więcej. Do walki, którą stoczy 2 kwietnia w Krakowie trenuje już od grudnia. Pod koniec stycznia przyleciał do Polski, zameldował się w Łomnicy i pod fachowym okiem Rogera Bloodwortha i dr Jakuba Chyckiego robi to dalej. Ma świadomość, że tym razem przeciwnik będzie znacznie trudniejszy niż ostatnim razem. Eric Molina bowiem, to solidny ciężki. Amerykanin ma za sobą walkę o mistrzostwo świata w której postraszył nieco Deontaya Wildera. Przegrał wprawdzie przed czasem, ale pokazał, że nie jest łatwo go złamać.

 

Mateusz Borek był u niego w Weslaco, miasteczku położonym przy granicy z Meksykiem. Molina ma świadomość ile ten pojedynek dla niego znaczy. Obiecuje więc mistrzowską formę i walkę, którą wszyscy zapamiętamy. Powiedział  o tym twardo w nagraniu, które Borek przywiózł z USA. Tomasz Adamek tylko się uśmiecha i gwarantuje, że będzie na gotowy na męską konfrontację. Co więcej twierdzi, ze wygra, bo znów ma apetyt na boks i wygrywanie. A później powalczy o coś więcej. Śmiałe zapewnienia: Tomek, trzymamy za słowo.

 

Trzeba przyznać, że krótkie widowisko przygotowane przez Polsat było przednie. W roli prowadzącego oczywiście Mateusz Borek, a obok niego główni aktorzy nadchodzącej gali. Jeśli nie mogli być obecni, to słyszeliśmy ich nagrane wypowiedzi. Spokojnie o walce z Mateuszem Masternakiem, który po latach wraca na polskie ringi wypowiadał się Eric Fields. Amerykanin stanowczo zapowiedział jednak, że przyleci po wygraną. Podobnie, tyle, że swoim stylu, bardziej ekspresyjnie, zrobił to Francisco Palacios. Borek odwiedził go na Florydzie, w Miami, pokazał jak Portorykańczyk trenuje i wysłuchał, co ma do powiedzenia o starciu z młodym, gniewnym polskiego boksu, Michałem Cieślakiem.

 

Palacios zapowiada w Krakowie wojnę i zwycięstwo, które będzie urodzinowym prezentem dla jego synka, ale Cieślak  odpowiada, że też ma w kwietniu urodziny, więc niestety prezent będzie, ale dla niego. Tych rozmów, pytań i odpowiedzi było oczywiście więcej, tak jak zapowiadanych walk. Wszystko utrzymane w dobrym tempie i świetnym stylu. Tak trzymać, reszta już w pięściach pięściarzy, uczestników gali Polsat Boxing Night, którą w Tauron Arenie, 2 kwietnia, rozpocznie Ewa Brodnicka, broniąc należącego do niej pasa mistrzyni Europy wagi lekkiej.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze