G2 było dużo aktywniejsze w działaniach na mapie niż wczoraj. Pomimo spokojnego początku gry Perkzowi i Kikisowi udało się zabić top lanera Origen w ciągu pierwszych 10 minut gry. Potem zrobili to jeszcze trzy razy w ciągu pierwszych 15 minut gry. SOAZ nie miał dzisiaj łatwego życia. Jego Quinn była cały czas łapana poza bezpieczną pozycją i z uporem maniaka eliminowana przez zawodników G2.

 

Jednak pierwszy poważny teamfight padł łupem Origen. Hybrid w kiepski sposób zainicjował walkę, co bezlitośnie wykorzystali zawodnicy Origen. G2 wyglądało jakby nie do końca respektowało potencjał drzemiący w kompozycji Origen. Kikis i spółka wydawali się nie do końca zdawać sobie sprawę z obrażeń które może zadać Nidalee. Amazing wprost przeciwnie. Jungler Origen miał w 17 minucie dwa skompletowane itemy i statystyki 2/0/0.

Pomimo przewagi G2 PowerOfEvilowi z Origen udało się zdobyć quadra killa w swojej bazę i na chwilę odroczyć wyrok wydany przez Emperora i spółkę. ADC G2 eSports rozgrywał jednak zawody życia i nie przestawał zaskakiwać swoich przeciwników. Sytuacja z 34 minuty, w której osamotniotego Emperora próbował zaatakować sOAZ, jest najlepszym przykładem na przebieg spotkania. Emperor potrzebował zaledwie trzech ataków, żeby top laner przeciwników rozpłynął się w powietrzu.

 

Ostatecznie gra zakończyła się z przewagą 11 000 sztuk złota dla G2. Bohaterem meczu zostaje Emperor, który skończył ze statystykami 11/3/7. G2 potwierdza, że zabezpieczyło sobie miejsce w playoffach nie przez przypadek. Po 7 tygodniach zmagań drużyna Kikisa ma bilans 11-3 i – jak na razie – głównym kandydatem do zajęcia pierwszego miejsca w całym wiosennym splicie EU LCS.