W czwartej po południu w komfortowym hotelu Eurobuilding Express zameldowali się Niemcy, Hamza Touba (52 kg) i Florian Schulz (plus 91 kg), którzy w tym spotkaniu wystąpią w barwach Husarii. A wraz z nimi dwaj trenerzy: Zoltan Lunka, który stanie w narożniku Touby i  Andy Schiemann, opiekun Schulza, aktualnego wicemistrza Europy w kategorii superciężkiej.

 

Pozostali zawodnicy Husarii: Mateusz Polski (60 kg) i Mateusz Tryc (81 kg) wraz z trenerem Jerzym Baranieckim, oraz Irlandczyk Steven Donelly z Eddie Bolgerem, są już w Maiquetii, gdzie trenują, od wtorku. Tym samym samolotem z Paryża, przyleciał do Caracas, pozyskany przez Casiques w drafcie, Węgier Imre Bacskai, który w wadze półśredniej (69 kg) zastąpi największą gwiazdę wenezuelskiego boksu, Gabriela Maestre, i zmierzy się z Donellym.

 

Karierę i sukcesy Węgra opisałem w Polsatsport.pl (Z deszczu pod rynnę?). Bacskai, mistrz Europy z 2010 roku, to ciekawy bokser, nie gorszy od Maestre, który trzy lata temu w Ałmatach zdobył dla Wenezueli brązowy medal mistrzostw świata. Ale teraz nie jest w najwyższej formie, w odróżnieniu od węgierskiego pięściarza, który w tym miesiącu wygrał międzynarodowy turniej w Debreczynie i został uznany najlepszym zawodnikiem tych zawodów.

 

Ja doskonale pamiętam jego ojca, który w 1985 roku w Budapeszcie sięgnął po srebrny medal w kategorii lekkopółśredniej (63,5 kg). Imre Bacskai senior przegrał wtedy w finale z Siegriedem Maehnertem, znakomitym pięściarzem z byłej NRD. Niemiec zdobył złoto, a przecież zamiast niego w decydującym o tytule pojedynku powinien wystąpić Mirko Puzović z byłej Jugosławii, który pokonał go w półfinale. Decyzję sędziów zmieniło jednak jury i w taki oto sposób po złoto sięgnął Niemiec stając na drodze Bacskaia.

 

No, ale wróćmy na Karaiby. Myślę, że pojedynek syna wicemistrza Europy z 1985 roku z Irlandczykiem Donellym będzie jednym z najciekawszych w meczu Casiques z Husarią. Znak czasu, w polskiej drużynie Irlandczyk, a w zespole gospodarzy Węgier. I to nie będzie jedyny taki pojedynek w Maiquetii. W wadze superciężkiej bowiem Brazylijczyk Cosme Dos Santos Nascimento (Casiques) walczyć będzie z Niemcem Florianem Schulzem (Husaria). Mierzący 193 cm Dos Santos (dziś wniósł na wagę 100 kg) w ubiegłym sezonie WSB stoczył dwa pojedynki: z Argentyńczykiem Facundo Ghiglione wygrał w 3 r. przez techniczny nokaut, by w taki sam sposób, tylko już w pierwszym starciu przegrać z Azerem Arsłanbekiem Machmudowem. Dwumetrowy, 21 letni Schulz (114 kg), debiutuje w tych rozgrywkach, ale fakt ten nie stawia go na straconej pozycji. Co więcej, to Niemiec będzie miał w tym starciu więcej atutów. Walka niewątpliwie zapowiada się bardzo ciekawie, tym bardziej, że to ona prawdopodobnie zadecyduje o losach tego spotkania.

 

Mecz rozpocznie 24-letni Hamza Touba (Husaria), który zmierzy się z pięć lat młodszym Jose Gonzalezem. Niemiec marokańskiego pochodzenia jest wyższy i bardziej doświadczony od boksera z Wenezueli, ale ten będzie miał za sobą kilka tysięcy żywiołowo reagujących miejscowych kibiców. Dla mnie jednak, to Touba jest faworytem. Presja go nie zje, potrafi walczyć na obcych ringach. W ubiegłym roku zdobył przecież brązowy medal I Igrzysk Europejskich w Baku i pokazał się tam z jak najlepszej strony.

 

Na podium w Baku stał też Mateusz Polski, którego rywalem w Maiquetii będzie 19-letni Christian Palacio. Polak jest trzy lata starszy i znacznie niższy. Mierzy 167 cm, a rywal 175 cm. Znów więc będzie musiał szukać półdystansu. Palacio nie ma na swoim koncie wielkich sukcesów. W 2013 roku dotarł do półfinału mistrzostw Wenezueli (do lat 22). Przegrał tam ze znacznie dziś wyżej notowanym Luisem Arconem, który występuje teraz w wadze 64 kg.

 

Drugim z Polaków, którego zobaczymy w meczu z Casiques, jest Mateusz Tryc (81 kg). Jego przeciwnikiem będzie mierzący 186 cm, 26 letni Argenis Espana. W ubiegłym sezonie Espana przegrał w meczu WSB z Włochem Valentino Manfredonią. Ale Tryc  przecież też najczęściej przegrywa w tych rozgrywkach, więc trudno stawiać go w roli żelaznego faworyta.

 

Tak jak napisałem wcześniej, o wyniku tej bokserskiej wojny na Karaibach zapewne decydować będzie walka w kategorii superciężkiej, ale na tak gorącym terenie (dosłownie i w przenośni) jak Maiquetia wszystko jest możliwe. Porażka i zwycięstwo też.