Daniel Omielańczuk w Londynie po raz piąty wszedł do oktagonu UFC. W walce z Jarisem Danho miał mieć wszystkie argumenty po swojej stronie, a debiutujący w amerykańskiej organizacji zawodnik pochodzący z Syrii był jak najbardziej w jego zasięgu. 32-latek reprezentujący Niemcy miał być zawodnikiem silniejszym, ale sportowe aspekty były atutem Polaka. 

 

Walka na początku toczyła się w zaskakująco wysokim tempie. Zawodnicy zdecydowali się na ostrą wymianę w stójce, a ciosy dochodziły do celu zarówno z jednej jak i drugiej strony. Danho szybko zmienił strategię i spróbował przenieść walkę do parteru, ale tego spodziewał się narożnik polskiego zawodnika. Omielańczuk bardzo dobrze radził sobie w defensywnych zapasach pod siatką i zmuszał sędziego do wznowienia walki na środku oktagonu. Otwierająca runda wyrównana.

 

W drugiej rundzie tempo walki nieco spadło. Danho i Omielańczuk odczuwali trudy pierwszej rundy, ale to polski zawodnik częściej szukał szansy do trafienia rywala w wymianach stójkowych. Na nieco ponad minutę przed zakończeniem drugiej odsłony reprezentant Niemiec padł na deski, ale nie było to efekt mocnego ciosu, lecz wydaje się, że po prostu zmęczenia. Chwilę później Omielańczuk wyprowadził nielegalne kolano w parterze, ale nie został ukarany ostrzeżeniem sędziego. W końcówce Omielańczuk zaakcentował swoją przewagę w tej odsłonie.

 

Ostatnia runda mogła decydować o wszystkim. Zawodnicy rozpoczęli bardzo ostrożnie, a przy pierwszej wymianie pod siatką przypadkowe uderzenie lewym hakiem doszło w okolice suspensora Danho. Zawodnik z Syrii dość długo zastanawiał się czy kontynuować walkę, ale ostatecznie podjął dość zaskakującą decyzję i w dziwnych okolicznościach odmówił dalszej walki. O wyniku walki zadecydowały karty punktowe sędziów do momentu przerwania walki. 

 

Daniel Omielańczuk (18-5-1, 1 NC) pokonał Jarisa Danho (6-1, 1 NC) przez większościową decyzję sędziów (29:29, 29:29, 29:28)