Oto niektóre komentarze internautów:

 

"Ten Bułgar miał być ponoć dobrym bokserem. No i chyba na granicy go zamienili na innego, bo ten potrafił tylko się bronić"

 

"Cytując klasyka. Już po siódmej rundzie było widać, że tej walce nie pomoże już bawet goła baba"

 

"My rozumiemy. Jackiewicz za 35 dni znowu walczy. Ale trzeba było zawracać głowę kibicom i organizować mu walkę, na której jego priorytetem było nie oberwać"

 

"Kostov nie boksuje. Bokser zadaje bowiem ciosy. A Kostov nie, jest tylko autonomicznym workiem bokserskim"

 

"O rany, to szachy w stylu wolnym, pod wodą, bez butli tlenowej"

 

"Kostov wystawił na Jackiewicza potrójną czy poczwórną gardę. Ciężko nam ocenić. Chcą atakować, ale jak jeden idzie prawą, to drugi akurat lewą i zmuszeni są wrócić do pozycji wyjściowych".

 

Rafał, ci ludzie, którzy to pisali to żadni hejterzy czy internetowe trolle. Po prostu barwnie opisali to, co się działo, czyli nic się nie działo. Szkoda, bo cała gala, wszystkie pozostałe pojedynki nie stały na oszałamiająco wysokim poziomie, ale dostarczyły wielkich emocji.

 

Trzymam Cię Rafał za słowo, że zmażesz plamę i zrehabilitujesz się na Polsat Boxing Night 2 kwietnia w walce z Michałem Syrowatką. Tam muszą być fajerwerki.


W załączonym materiale skrót walki Rafał Jackiewicz - Stiliyan Kostov.