To będzie prawdziwe święto Rosy. Ale jak z każdym świętowaniem trzeba bardzo uważać, by nie przedobrzyć i w rezultacie nie popsuć imprezy. W atmosferze fety trudno o koncentrację, a ta będzie w poniedziałek bardzo potrzebna. Bo przecież Puchar Polski to przystanek na drodze do głównego celu - medalu mistrzostw Polski. Radomianie na razie grają bardzo dobrze, bo z 20 spotkań wygrali 16, ale do podium jeszcze długa i kręta droga.

 

W najbliższym meczu będą zdecydowanym faworytem, ale na gdynian muszą uważać. Przyjezdni to zespół nieprzewidywalny. W rozgrywkach wygrali 12 spotkań i zanotowali 9 porażek. Zespół z Trójmiasta potrafi zagrać rewelacyjnie, ale też katastrofalnie (zdarzyły mu się dwa mecze, w których nie przekroczył 50 punktów). Ta sinusoida zresztą nie musi dziwić, bo takie są grzechy młodości. Zespół z Gdyni ma co prawda w składzie kilku weteranów, jak Piotra Szczotka czy Przemysław Frasunkiewicz, ale grę opiera przede wszystkim na zawodnikach młodych (m.in. Filip Matczak, Jakub Parzeński czy Przemysław Żołnierewicz). Do tego w większości Polakach, bo jedynym ważnym strzelcem spoza naszego kraju jest młody rozgrywający Anthony Hickey. Amerykanim rzuca średnio ponad 13 punktów na mecz, Matczak zalicza średnio o jeden punkt mniej.

 

Rosa ma skład dużo bardziej zrównoważony. Są w nim gracze młodzi jak Daniel Szymkiewicz czy Damian Jeszke, ale też sporo w drużynie doświadczonych zawodników, by wymienić Amerykanów - MVP Pucharu Polski CJ Harrisa, MVP sprzed lat polskiej ligi Toreya Harrisa czy reprezentanta Ukrainy Igora Zajcewa.

 

Pierwszy mecz tych drużyn był bardzo wyrównany. Asseco do końca walczyło o zwycięstwo, ale ostatecznie uległo w Gdyni 61:64.

 

Transmisja meczu Rosa Radom - Asseco Gdynia w Polsacie Sport od godziny 20:30.