Związek Piłki Ręcznej w Polsce wypuścił w świat taką oto wiadomość:

"(...) 27.02.2016 r. Zarząd ZPRP podjął uchwałę o utworzeniu spółki zarządzającej ligą zawodową w piłce ręcznej mężczyzn, która będzie działała pod nazwą „Superliga Sp. z o.o.”. Warunkiem przystąpienia do ligi zawodowej dla każdego z klubów Superligi jest przyjęcie oferty wykupienia udziałów w spółce oraz zgłoszenie działalności w formie spółki akcyjnej do dnia 31.05.2016 roku.
(...)
Kapitał zakładowy spółki w wysokości 650.000 PLN w całości zostanie pokryty przez ZPRP.
Jeszcze w marcu kluby otrzymają akt założycielski spółki oraz ofertę wykupienia udziałów w spółce „Superliga Sp. z o.o.” za symboliczną kwotę 1.000 PLN. Każdy pakiet udziałów wart jest jednak 50.000 PLN – kwota ta została wcześniej zaproponowana przez kluby i przyjęta przez ZPRP.
Kluby, które wykupią udziały w spółce i będą działały w formie spółki akcyjnej będą miały możliwość uczestnictwa w negocjacjach ze sponsorami rozgrywek."


Andrzej Kraśnicki przedstawił w sobotę nowego selekcjonera i poinformował o uchwale ws. ligi zawodowej / fot. PAP

W ostatnim zdaniu zawarty jest sens powołania ligi zawodowej. Bo - w dużym skrócie - liga zawodowa to spółka akcyjna powołana w wyniku umowy pomiędzy krajowym związkiem a klubami, zaś jej trzy główne cele to zarządzanie rozgrywkami, sprzedaż praw medialnych i sprzedaż scentralizowanych praw marketingowych.

Niekończąca się opowieść

I tego od dawna domagają się kluby. By miały wpływ na decyzje, które przecież bezpośrednio ich dotyczą. W tym kontekście sobotni komunikat związku brzmi obiecująco, ale wcale niestety nie oznacza, że już nic nie stoi na przeszkodzie, by od sezonu 2016/2017 ruszyła liga zawodowa.

Po pierwsze: optymistyczne doniesienia o rychłym sprofesjonalizowaniu rozgrywek docierają już od dawna. To na przykład tytuł i pierwsze zdania informacji z listopada ...2013 roku:

"Owocne spotkanie w Warszawie. Liga zawodowa coraz bliżej!
Już w sezonie 2014/15 może zostać w Polsce uruchomiona liga zawodowa w piłce ręcznej. Spotkanie przedstawicieli klubów z prezesem ZPRP zakończyło się pełnym sukcesem."

Po drugie: do tej pory przedstawiciele większości klubów tłumaczyli, że przeszkodą w ustanowieniu ligi zawodowej jest obojętność, czy wręcz niechęć związku do tej inicjatywy. Z kolei teraz, w oświadczeniu związku czytamy:

"Jednocześnie ZPRP zapytał wszystkie kluby o stopień zaawansowania ich przekształceń w spółki akcyjne. Na razie jedynie dwa z nich, oprócz trzech klubów już funkcjonujących jako spółki akcyjne, udzieliły odpowiedzi i poinformowały, że są zainteresowane przystąpieniem do spółki."

Kto chce, kto może, kto się waha

Te trzy, które już są spółkami akcyjnymi, to Wisła Płock, Zagłębie Lubin i Gwardia Opole. To zresztą najlepszy dowód na to, że sam status spółki akcyjnej nie gwarantuje poziomu pożądanego w lidze profesjonalnej. Gwardia od wielu tygodni boryka się z ogromnymi problemami finansowymi i organizacyjnymi, zawodnicy rozglądają się za nowymi pracodawcami, a drużyna w roli gospodarza rozegrała ostatnie spotkania w mogącej pomieścić trzystu widzów sali OSiR w Komprachcicach. Bo właściciel obiektu przy ul. Kowalskiej w Opolu miał już dość zaległości w opłatach za wynajem.

No dobrze, a które kluby są gotowe do przekształcenia? Już dawno gotowość zgłaszały Górnik Zabrze i Pogoń Szczecin. Zmiany w statucie klubu, mające takie przekształcenie umożliwić, ogłosił niedawno prezes Azotów Puławy, Jerzy Witaszek. Podobne głosy docierają też z Głogowa, Legionowa i Kwidzyna. Z kolei w Mielcu i Wrocławiu problemów mają tyle, że trudno oczekiwać, by spółka akcyjna znajdowała się na pierwszym miejscu listy najpilniejszych spraw.

No i pozostaje kwestia ...Kielc. Vive Tauron, teoretycznie najlepiej przygotowany do uczestnictwa w profesjonalncyh rozgrywkach, zachowuje się w całej tej historii niejednoznacznie. Najpierw mistrzowie Polski znajdowali się w awangardzie zmian, a prezes Bertus Servaas ramię w ramię z Robertem Raczkowskim (Orlen Wisła) i Witoldem Kuleszą (Zagłębie) parł do utworzenia ligi zawodowej.

Później nastąpiło wyraźne ochłodzenie i wspomniany Robert Raczkowski zaczął w omawianej sprawie występować jako "przedstawiciel 11 klubów Superligi". Kiedy gościł jesienią w magazynie Polska 2016 zapowiadał nawet, że jedenaście klubów powoła spółkę operatorską "choćby i bez Vive".

Umowy się kończą, a nie ma komu podpisać nowych

Dotychczasowe losy ligi zawodowej piłkarzy ręcznych dowodzą, że samym klubom bardzo trudno byłoby osiągnąć porozumienie. Inicjatywa związku mogłaby coś tutaj zmienić, ale są kluby, którym zależy na zmarginalizowaniu roli związku w nowej strukturze. A projekt ZPRP, według którego to związek powołuje spółkę zarządzającą ligą zawodową i pokrywa w całości jej kapitał zakładowy, daje federacji bardzo mocną pozycję.

Co dalej zatem z ligą zawodową? Trudno jednoznacznie wyrokować. Jedno jest pewne: jakieś decyzje zapaść muszą. Z końcem sezonu wygasa umowa ZPRP - Polsat na telewizyjne transmisje z rozgrywek ligowych. Z końcem roku przestaje obowiązywać umowa ZPRP z PGNiG, na mocy której państwowa spółka jest sponsorem tytularnym obu Superlig.

Dziesięć lat za innymi

Lada moment trzeba będzie podpisywać nowe umowy. Ale kto miałby to robić? Związek, który wkrótce zamierza oddać zarządzanie ligą spółce? Liga zawodowa, której jeszcze nawet nie ma? Pytań wciąż więcej niż odpowiedzi. I sobotnia uchwała ZPRP odpowiedzi na te pytania nie przynosi.

Teoretycznie należałoby rzecz całą spuentować stwierdzeniem, że czas goni, że to już ostatni dzwonek, itp. Ale trudno oprzeć się wrażeniu, że środowisko piłki ręcznej wręcz brzydzi się jakimkolwiek pośpiechem w tej kwestii. Dość przypomnieć tylko, że Ekstraklasa SA zarządza rozgrywkami ligowymi od 2005 roku; Profesjonalna Liga Piłki Siatkowej od roku 2000, a Polska Liga Koszykówki od ...1997.