Nie ma to jak zostać pobitym na stadionie ukochanego zespołu. Choć trzeba oczywiście zaznaczyć, że kibic QPR sam szukał zaczepki, bo niepotrzebnie pojawił się koło sektora fanów Birmingham. Jego prowokacje nie spodobały się jednemu z przyjezdnych, który postanowił sam wymierzyć mu sprawiedliwość. W pobliżu nie było żadnego stewarda, zresztą "walka" zakończyła się po kilku sekundach ku uciesze tych, którzy byli blisko całego zdarzenia.

 

Ogólnie to był dobry dzień dla Queens Park Rangers, bo drużyna z Londynu wygrała 2:0. - Zgłosiliśmy sprawę na policje i czekamy na rozwój wydarzeń - poinformowała osoba związana z klubem. Przedstawiciele Birmingham także wydały komunikat mówiący o tym, że nie tolerują przemocy i także wyciągną konsekwencje wobec bijącego fana.