James McSweeney w swoim debiucie dla organizacji KSW pokonał Marcina Różalskiego. W Londynie błyskawicznie rozprawił się z Marcinem Różalskim i w wywiadzie po walce zapowiedział, że to była tylko przystawka. Już w drugim występie dla polskiej organizacji Anglik otrzyma szansę walki o pas. W internecie pojawiły się komentarze krytykujące kolejnego rywala Karola Bedorfa, a polski mistrz także wyraził rozczarowanie takim wyborem przeciwnika. Jak słowa kibiców i Bedorfa skomentował James McSweeney w rozmowie z Polsatsport.pl?

Maciej Turski: Na KSW 34 powalczy Pan o tytuł mistrzowski, a to zdecydowanie większe wyzwanie niż ostatni pojedynek. Spodziewał się Pan pojedynku o pas tak szybko?

James McSweeney: Pytałem o tę walkę i nie jestem zaskoczony, że otrzymałem taką szansę. Moje ostatnie zwycięstwo było bardzo przekonywujące i myślę, że jeśli Różalski wygrałby ze mną walkę to zawalczyłby z Bedorfem o pas. Spodziewałem się takiego obrotu sprawy, a teraz jestem bardzo podekscytowany.

Wiedział Pan, że po pierwszym zwycięstwie otrzyma walkę o pas mistrzowski?

Z nikim o tym nie rozmawiałem, ale pewnie niewiele osób wierzyło, że wygram ostatnią walkę. Szczerze mówiąc myślę, że dla wielu miałem być dla Różalskiego łatwym celem do przejścia. Jestem w tym sporcie zbyt długo i nikt nie może mnie tak traktować. Szybko po zwycięstwie, jeszcze w klatce, poprosiłem o walkę mistrzowską i kiedy usłyszałem, że Bedorf został oficjalnie ogłoszony jako bohater KSW 34 to liczyłem na tę walkę.

Często pojawiały się informację, że ta szansa pojawiła się dla Pana zbyt wcześnie...

Mam jedną walkę w KSW, ale ponad 200 walk w całej karierze. Pracowałem dla największych organizacji na świecie: UFC, One FC, K-1. To jest zdecydowanie najwyższy światowy poziom, a przecież byłem tam przez lata. Oczywiście rozumiem słowa krytyków zestawienia, ale takie sprawy nie interesują zawodników mojego typu. Nie zadaje sobie pytań: kto wygrał, kto zasłużył a kto nie zasłużył. Zawsze ktoś będzie zadowolony, a inny trochę mniej. Z kim niby on miał teraz walczyć? Nie ma nowych, świeżych twarzy w dywizji ciężkiej, które dadzą dobrą i ekscytującą walkę. Gdyby miało dojść do rewanżu Bedorfa z innym zawodnikiem też byłoby sporo narzekania. Wszystkich ludzi nie da się zadowolić. Na koniec i tak dojdzie do naszej walki, damy świetne show i zadowolimy nawet polskich kibiców.

Mogę tylko Panu powiedzieć, że Karol Bedorf też nie był zadowolony z tego wyboru przeciwnika. On chciałby walczyć z kimś z czołówki światowej, z większym nazwiskiem.

A on takim jest? Jest osobą, która coś znaczy tylko w małym środowisku. Gdzie on walczył poza KSW? Nigdzie! Czy walczył dla UFC, Bellatora, One FC? Czy zdobył jakieś mistrzowskie tytuły w K-1, muay thai, jiu jitsu? Jest kompletnie nikim!

Jak wyglądały więc Pana przygotowania do walki z Karolem Bedorfem?

Jak zwykle w Tajlandii, bo tam żyję i mam swój gym, a trener dotarł do mnie z Holandii. Wszystko poszło świetnie i mogę tylko zapewnić, że Bedorf nie wygra tej walki. A Ty co myślisz?

Każdy ma jakieś argumenty po swojej stronie.

Wszyscy zawodnicy muszą wierzyć w swoje zwycięstwo i Bedorf pewnie też tak myśli. Jeśli sądzi, że nie jestem zawodnikiem światowej klasy, to powinien zakończyć walkę ze mną bez większych problemów.

Jakie są więc mocne strony Bedorfa i jakie są jego słabości?

Nic o nim nie wiem. Nie oglądałem jego żadnej walki i nawet nie znałem jego nazwiska. Zapytałem o walkę z mistrzem i dopiero dowiedziałem się kto nim jest w momencie otrzymania kontraktu.

Jaką taktykę przygotowaliście z trenerem na tę walkę? W ostatnim pojedynku zaskoczył Pan sprowadzając walkę do parteru.

Z zawodowego kickboxingu zrezygnowałem już prawie dziewięć lat temu, a teraz trenuję MMA. Tu wszystko może się wydarzyć. Nigdy nie zakładam, że będę walczył w stójce czy parterze. Staram się poczuć przeciwnika i zacząć rozgrywać partię na swoich zasadach. Na każdy pojedynek scenariuszy jest wiele i jeśli nie zadziała jeden, to zawsze w zanadrzu mam kolejny. Trenuję z najlepszymi na świecie, więc jestem przygotowany na dosłownie wszystko.

Jak ten pojedynek może się zakończyć?

Po prostu wygram walkę, a pas nie zostanie na dłużej w Polsce.

 

Transmisja gali KSW 34 w sobotę od godziny 18:30 w Polsacie Sport.


Rozmowę z Jamesem Mcśweeney obejrzysz w załączonym materiale wideo!